„Grozi 10 lat więzienia” — czyli dlaczego prasa nie może posługiwać się insynuacjami

Czy prasie wolno poinformować, że komuś „grozi 10 lat więzienia” tylko dlatego, że do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa? Czy jest to jednak niedopuszczalna sugestia, a z ewentualnymi spekulacjami należy powstrzymać się do prawomocnego orzeczenia? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 1 marca 2017 r., sygn. akt VI ACa 1538/15).


grozi 10 lat więzienia tusk

„Grozi 10 lat więzienia”… no to sobie polecieli (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W jakiejś gazecie napisali, że zdaniem prezesa jakiegoś stowarzyszenia jakiś pracownik lotniska — równocześnie współpracujący z głośną wówczas linią lotniczą — mógł ujawnić „dane wrażliwe” dotyczące opłat lotniskowych, przez co dopuścił się przestępstwa, za które groził mu 10 lat więzienia. O możliwości popełnienia przestępstwa zostały zawiadomione organy ścigania, jednak prokuratura uznała, że czyn nie zawiera znamion przestępstwa.

Pomówiony wniósł pozew o ochronę dóbr osobistych żądając m.in. opublikowania przeprosin (na głównej stronie portalu wydawcy oraz w kilku innych serwisach internetowych oraz jednym czasopiśmie ogólnopolskim) oraz zasądzenia 30 tys. złotych zadośćuczynienia.
(Pozostawione w uzasadnieniu okruszki wskazują, że chodzi o tekst opublikowany we „Wprost”, a dotyczący Michała Tuska.)

Sąd I instancji uwzględnił roszczenie w znacznej części: samo złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa nie pozwala na insynuacje o groźbie tak surowej kary. Prasa miała prawo powiadomić o fakcie złożenia zawiadomienia, a ze spekulacjami powstrzymać się przynajmniej do wniesienia aktu oskarżenia. Pozwanej nie zwalnia z odpowiedzialności okoliczność, iż tekst jest powieleniem informacji za inną gazetą — po pierwsze uzyskane informacje zawsze należy weryfikować, po drugie sformułowanie, że powodowi „grozi 10 lat więzienia” służyło tylko wywołaniu sensacji.

[Pozwana] przeprasza [powoda] za to, że jako administrator portalu internetowego (…) doprowadziła do naruszenia Jego dóbr osobistych przez publikację w dniu 23 sierpnia 2012 roku artykułu, który bezpodstawnie sugerował, że [powodowi] groziła kara 10 lat więzienia, w związku z jego pracą (…). Powyższe oświadczenie publikowane jest w wyniku przegranego procesu sądowego. [Pozwana].

Dobre imię powoda naruszał już sam tytuł opublikowanego artykułu, sugerując, że powód dopuścił się poważnego przestępstwa. Dodatkową manipulacją była sugestia, iż będzie to dokładnie „10 lat więzienia” — w przypadku tego przestępstwa górna sankcja przestępstwa to „do” 10 lat pozbawienia wolności, co oznacza, że zamierzano wytworzyć przekonanie o szczególnie ciężkim rodzaju przestępstwa.

Prasa („pies łańcuchowy demokracji”) ma prawo tropić nieprawidłowości, jednak ze szczególnego rodzaju praw wynikają także szczególnego rodzaju obowiązki, zaś korzystanie z wolności wypowiedzi wiąże się z odpowiedzialnością za to słowo. Stąd też na dziennikarzach spoczywa obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności (art. 12 ust. 1 pr. prasowego), niezależnie od tego czy pisze się o synu premiera czy o kimkolwiek innym. Szczególnego napiętnowania wymaga pisanie „pod z góry założoną tezę” — każda informacja powinna być wszechstronnie przeanalizowana, przedstawione wszelkie okoliczności sprawy, zaś istotną gwarancją jest prawo wypowiedzenia się zainteresowanej osoby co do zarzutów.

Dlatego w I instancji nakazano publikację przeprosin w portalu wydawcy oraz zasądził 30 tys. złotych zadośćuczynienia. Odmówiono jednak nakazania zamieszczenia przeprosin w innych mediach, albowiem środki ochrony muszą być adekwatne do dokonanego naruszenia dóbr osobistych.

Dla porządku: od orzeczenia apelowały obie strony (wydawca powołał się na przepisy prawa prasowego wyłączające bezprawność, a także odwołał się od samego zadośćuczynienia; powód żądał przeprosin na łamach innych tytułów), a sąd II instancji częściowo podzielił argumentację wydawcy oddalając powództwo dotyczące zadośćuczynienia (bo sam powód negatywie oceniał fakt współpracy z OLT, zatem musiał też liczyć się z nieprzychylnymi komentarzami w prasie — okoliczność ta nie uchyla bezprawności naruszenia dóbr osobistych, ale wpływa na zakres udzielonej ochrony).

Czyli przeprosić trzeba, płacić nie trzeba.

2 comments for “„Grozi 10 lat więzienia” — czyli dlaczego prasa nie może posługiwać się insynuacjami

  1. Borek
    15 stycznia 2018 at 14:45

    Tylko teoretycznie ten sam efekt (wywołanie sensacji) można uzyskać na trzy różne sposoby:

    1. […] popełnił czyn, za który grozi mu 10 lat więzienia.
    2. […] popełnił czyn, za który grozi 10 lat więzienia.

    3. […] popełnił czyn, za który może grozić nawet 10 lat więzienia.

    Ciekawe jak sąd oceniłby każdą z tych wersji. :)

    • 15 stycznia 2018 at 17:38

      Niby tylko niuanse, ale jak widać konotacja jest nieco/troszkę/zajebiście (wybrać pasujące) różna.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.