Po unieważnieniu kredytu bezpodstawnie wzbogaconym jest kredytobiorca (o ile nie spłacił całego kapitału)

Czy nieważność umowy kredytu walutowego oznacza, że bank musi oddawać kredytobiorcy kwoty spłacone tytułem rat — bo skoro nie było podstawy świadczenia, to pobite gary? Czy jednak klient musi oddać to, co dostał, więc dopóki nie spłaci „gołego” kapitału, póty to on jest bezpodstawnie wzbogacony kosztem banku?


unieważnienie kredytu bezpodstawne wzbogacenie

Unieważnienie kredytu walutowego: bezpodstawne wzbogacenie dotyczy klienta, który otrzymał pieniądze od banku, rozliczenie tej kwoty powinno nastąpić w oparciu o art. 405 kc (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 30 grudnia 2019 r. (I ACa 697/18)
W przypadku nieważnej umowy kredytu stroną pierwotnie wzbogaconą jest konsument, który otrzymał od banku sumę kredytu. Bank zaś staje się wzbogacony z chwilą, gdy suma spłaconych przez konsumenta rat kredytu przewyższa wysokość przekazanego mu przez bank kapitału — i jedynie w zakresie nadpłaty. Umowa kredytu nie jest umową wzajemną. Brak jest podstaw prawnych, a także względów aksjologicznych, które uzasadniałyby stosowanie do rozliczeń z nieważnej umowy kredytu tzw. teorii dwóch kondykcji.

Orzeczenie dotyczyło powództwa kredytobiorców, którzy zażądali stwierdzenia nieważności umowy o kredyt hipoteczny waloryzowany kursem CHF, uznania klauzul waloryzacyjnych za niedozwolone postanowienia umowne oraz zasądzenia od banku zwrotu kwoty stanowiącej różnicę pomiędzy sumą spłaconych rat (w PLN) i kwotą obliczoną przy założeniu, iż jest to kredyt udzielony w złotówkach.

Sąd I instancji powództwo oddalił: raz, że powództwo o ustalenie nieważności kredytu (art. 189 kpc) jest niedopuszczalne jeśli równocześnie klient domaga się zwrotu świadczenia spełnionego na podstawie nieważnej umowy (art. 410 kc); dwa, że kredyt waloryzowany kursem waluty obcej ani nie jest sprzeczny z ustawą, ani nie zmierza do obejścia prawa, bo waloryzację dopuszcza art. 358(1) par. 2 kc. Umowa nie była także sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, którą należy oceniać w chwili jej zawierania — bo kredytobiorcy sami przyznali, że nie mieli zdolności w złotówkach, więc kredyt we frankach szwajcarskich pozwalał na uzyskanie wymarzonej nieruchomości; początkowo odpowiadała im także wysokość rat.
Owszem, postanowienia określające zasady przeliczania kursów stanowią klauzulę abuzywną, jednak po ich uchyleniu umowa nadal powinna funkcjonować — zaś w miejsce postanowień uchylonych należy zastosować (per analogiam, na podst. art. 56 kc) przepis art. 41 prawa wekslowego i stosować średni kurs NBP lub rynkowy kurs sprzedaży CHF. W takim przypadku nie można jednak domagać się od banku zwrotu nadpłaty wynikającej ze spreadu, bo doprowadziłoby to do sprzecznej z wolą stron sytuacji: kredytu złotowego, ale oprocentowanego stawką LIBOR. Roszczenia mogą obejmować nadwyżkę wynikającą z różnic kursowych (przyjętego przez bank w jego tabeli a kursem NBP lub rynkowym) — ale powodowie takich roszczeń nie dochodzili, ani nie obliczyli tej kwoty (to jest oczywiście błędne podejście, por. „Orzekanie ponad żądanie”).

Częściowo zasadna okazała się wniesiona przez kredytobiorców apelacja, albowiem:

  • stwierdzenie nieważności kredytu walutowego może nastąpić w trybie art. 189 kpc, bo skoro okres spłaty dalece wybiegał poza ramy postępowania (kredyt był do 2038 r.), to postępowanie o zapłatę nie usuwa w całości stanu niepewności;
  • już sam w sobie brak precyzyjnych informacji o skutkach ryzyka kursowego wynikającego ze stosowanych przez bank mechanizmów wymiany walut może być traktowany jako klauzula abuzywna — bo świadomość kredytobiorcy, że zawiera kredyt indeksowany nie wystarczy dla oszacowania wszystkich ryzyk (por. „Rozliczenie unieważnionego kredytu walutowego”), zaś skutkiem klauzuli waloryzacyjnej może być sytuacja, iż zadłużenie nie maleje nawet wraz ze spłatą rat;
  • (dla jasności: bank wypłacił kwotę 567 tys. złotych; w ciągu 8 lat kredytobiorcy spłacili 405 tys. złotych (240 tys. złotych tytułem kapitału i 165 tys. złotych tytułem odsetek); jednakże mimo to zadłużenie nadal wynosi 862 tys. złotych — chociaż zadłużenie wyrażone w walucie obcej zmalało z 280 tys. CHF do 212 tys. CHF);
  • mało tego: w istocie bank przedstawiał ryzyko jako niewielkie, zachęcał do kredytu indeksowanego kursem CHF, który prezentował jako najkorzystniejszy — pomijał potencjalne negatywne cechy kredytu walutowego, a czynił to właśnie ze względu na to, że kredytobiorcom brakowało zdolności w złotówkach;
  • bank jako profesjonalista powinien zdawać sobie sprawę z istotnego ryzyka wzrostu kursu franka szwajcarskiego w okresie kredytowania i z przełożenia kursu na wysokość rat do spłat — co oznacza, że nie dochował elementarnej lojalności (dobrych obyczajów);
  • naruszeniem dobrych obyczajów było także stosowanie dwóch, rażąco rozbieżnych kursów: kupna dla przeliczenia udzielonego kredytu i sprzedaży dla obliczania rat — w ten sposób już na wstępie bank zastrzegał sobie dodatkowe, nieuzasadnione korzyści kosztem konsumentów.

Skutkiem oceny, iż narzucone przez bank warunki umowne stanowiły klauzule abuzywne jest unieważnienie całej umowy (art. 58 kc). Zdaniem sądu nie istnieje bowiem możliwość zastąpienia nieważnych postanowień innymi (np. wynikającymi z zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów), w szczególności przekształcenia umowy w kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR (por. „Czy aneksem antyspreadowym można konwalidować klauzulę abuzywną i przywrócić walutowy charakter kredytu?”).

Nieważność umowy kredytowej oznacza, że wzajemne świadczenia były nienależne (art. 410 kc), co znów powoduje konieczność rozliczenia stron w oparciu o art. 405-411 kc. Wyklucza to konieczność zwrotu wszystkiego, co sobie strony wzajemnie świadczyły (choćby z uwzględnieniem przepisów o kompensacie) — należy natomiast dążyć do doprowadzenia do stanu, w jakim strony były przed zawarciem nieważnego zobowiązania.
Unieważnienie kredytu oznacza bezpodstawne wzbogacenie po stronie kredytobiorcy (wszakże to on na początku dostał pieniądze, które musi oddać) — dopóki wysokość spłaconych rat nie jest równa lub wyższa, niż kwota udzielonego kredytu, to wobec niego będzie miał zastosowanie art. 405 kc.

Jeżeli bowiem bank przekazał kredytobiorcy kwotę X a następnie uzyskał od niego kwotę spłaty Y, to w przypadku ustalenia nieważności umowy różnica tych kwot stanowi wartość wzbogacenia kredytobiorcy, gdy Y jest mniejsze od X, zaś bank staje się wzbogacony, gdy kwota Y przewyższa kwotę X. Tak więc kredytobiorca, który nie zwrócił jeszcze bankowi całej kwoty kapitału, a tak jest w tej sprawie, nie może być uznany za zubożonego. W istocie to on pozostaje stroną wzbogaconą w zakresie różnicy między uzyskanym kredytem a sumą już dokonanych spłat.

Co ciekawe sąd podkreślił, iż odpadnięcie podstawy świadczenia oznacza, że kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu kwoty otrzymanej tytułem kredytu już od dnia wypłaty poszczególnych transz (ale nie w terminach określonych harmonogramem spłaty) — natomiast oczywiście zobowiązania te nigdy nie były wymagalne, albowiem bank nie wezwał ich do zwrotu pieniędzy.
Z tego samego względu oczywiście nie można zasądzić od banku zwrotu spłaconych kwot — bo bezpodstawnie wzbogacony (kredytobiorca, który jeszcze nie oddał kwoty kredytu po jego unieważnieniu) nie może niczego domagać się od zubożonego.

Odnosząc się natomiast do ryzyka jakie powoduje unieważnienie kredytu i bezpodstawne wzbogacenie po stronie konsumenta, sąd podkreślił, iż jeśli konsument żąda stwierdzenia nieważności umowy, sąd musi uwzględnić żądanie, nawet gdyby uważał, że będzie to niekorzystne dla kredytobiorcy (pkt 4 wyroku TSUE z 3 października 2019 r., C‑260/18). Oczywiście spoczywa na nich obowiązek zwrotu niespłaconej należności bezzwłocznie po otrzymaniu wezwania do zapłaty, zaś ewentualne dodatkowe żądania (np. z tytułu „swego rodzaju wynagrodzenia za korzystanie z kapitału”) nie mogą podlegać ocenie, bo nie tego dotyczy sprawa — jednak nie można zapominać, iż ewentualne roszczenia będą oceniane przez pryzmat skutku „zniechęcającego przedsiębiorców do stosowania w przyszłości podobnych nieuczciwych postanowień umownych, wyprowadzany przez TSUE z treści art. 6 ust. 1 w zw. z art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13”.

19
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
17 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
RYBY
Gość
RYBY

Takie rozstrzygnięcie wydaje się najbardziej logiczne (celowo nie piszę „sprawiedliwe”).
Klient oddaje w PLN kwotę, którą otrzymał w PLN, więc „zarabia” na rozłożeniu płatności w czasie, a bank traci na zwrocie rozłożonym w czasie i to jest dla niego „kara” za nieuczciwą umowę.

Andrzej
Gość
Andrzej

A ja w kontekście tego całego zamieszania z CHF dam Wam inny ciekawy problem do rozważenia. Dotychczas mówi się chyba tylko o ludziach, którzy wzięli kredyt w CHF i samo to budzi wiele wątpliwości. Te wątpliwości dotyczą m.in. tego, czy bank fizycznie musiał być w posiadaniu CHF, żeby udzielić komuś kredytu i w konsekwencji czy mamy tu do czynienia z procesem kupowania/sprzedawania waluty skoro kredyt został wypłacony w PLN i najczęściej jest też spłacany w PLN. Ale jest też wiele osób, które pod wpływem kampanii reklamowych o niskim oprocentowaniu przewalutowały wcześniejszy kredyt złotówkowy na frankowy. W takim przypadku nikt nigdy… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Problem z aneksowaniem umów pierwotnie złotówkowych („przewalutowanie” na franka przy czym przez przewalutowanie rozumieć można albo indeksacje kredytu do CHF albo zmianę kredytu na CHFowy, różne były działania Kredytobiorców) jest taki, że argumentacja do umów od początku „frankowych” – w dużym stopniu tu odpada… poza tym pojawia się problem czy postanowienia aneksu były „indywidualnie uzgodnione” (np saldo, albo kurs do jego wyliczenia) itp. Zdecydowanie trudniejsze do walki w sądzie, choć nie beznadziejne…