Rozliczenie unieważnionego kredytu walutowego

Czy podstawą unieważnienia kredytu może być szczupłość informacji dotycząca zasad przeliczenia stosowanych kursów? Czy po unieważnieniu kredytu waloryzowanego kursem waluty obcej kredytobiorca może domagać się od banku zwrotu kwot wpłaconych tytułem rat? Czy jednak rozliczenie nieważnej umowy kredytu walutowego powinno nastąpić z uwzględnieniem przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, zatem klient musi oddać całość pieniędzy, które otrzymał od banku tytułem nieważnej umowy?


rozliczenie nieważnej umowy kredytu

Rozliczenie nieważnej umowy kredytu walutowego następuje na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu — skutkiem nieważności umowy jest obowiązek zwrotu kapitału uzyskanego od banku (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 4 grudnia 2019 r. (I ACa 442/18)
Rozliczenie stron nieważnej umowy kredytu indeksowanego powinno nastąpić na podstawie art. 405-411 kc przy uwzględnieniu stanu wzbogacenia na dzień wyrokowania.

Wniesione przez kredytobiorcę powództwo dotyczyło zwrotu przez bank kwoty 477 tys. złotych stanowiącej bezpodstawne wzbogacenie oraz ustalenie nieistnienia stosunku prawnego wynikającego z zawartej umowy kredytowej waloryzowanej kursem franka szwajcarskiego, a ewentualnie ustalenie, iż powódki nie wiążą postanowienia odnoszące się do waloryzowania kwoty kredytu i rat kursem CHF.

Sąd I instancji oddalił całość roszczeń: klauzula waloryzacyjna jest postanowieniem dopuszczalnym w świetle swobody umów, zaś jako że odnosi się do głównego świadczenia stron, zatem — o ile nie jest sformułowana niejednoznacznie — nie może być podważona jako niedozwolone postanowienie umowne (art. 385(1) kc). Jeśli konsument zamierza podważyć na niedopuszczalność jednostronnego ustalania przez bank kursów walut, to powinien uprzednio wykazać, iż różniły się one od kursów rynkowych (którym nie jest i nigdy nie był średni kurs NBP). Skoro zatem kredytobiorca znał zasady udzielania kredytów w CHF i wynikające z tego ryzyko (miał już dwa takie kredyty) — zaś w perspektywie 30-letniego kredytu powołanie się na chwilową zmiana kursu oznacza próbę „wyjęcia części rozliczeń” w odniesieniu do zobowiązania o charakterze długotrwałym (rażące pokrzywdzenie konsumenta można będzie oceniać dopiero na zakończenie okresu kredytowania). Bank ma prawo stosować klauzulę waloryzacyjną ze względu na szczególne ryzyko związane z udzieleniem kredytu w złotówkach — możliwość zastosowania obcej waluty uwalnia strony od negatywnych skutków utraty przez złotego siły nabywczej, zaś pewnego rekompensatą jest stosowanie korzystnych dla kredytobiorcy stóp oprocentowania LIBOR. Wszelkie roszczenia natomiast ucina zawarty (już po roku) aneks antyspreadowy, który pozwalał na spłatę kredytu bezpośrednio we frankach szwajcarskich.
Sumarycznie oznacza to, że umowa kredytowa nie naruszała prawa bankowego (art. 69 ust. 1 pr.bank.), żaden dowód nie pozwala na przyjęcie, iżby wskutek spłaty doszło do powstania po stronie banku nienależnego świadczenia (art. 410 kc), zaś chociaż powódka ma interes prawny w domaganiu się ustalenia nieistnienia stosunku prawnego na przyszłość (art. 189 kpc), to jednak nie wykazała żadnej okoliczności potwierdzającej to roszczenie.

Oceniając apelację powódki sąd II instancji podkreślił, iż kredyt indeksowany do waluty obcej nie jest sprzeczny z ustawą, co wyklucza aprioryczne przyjęcie jego nieważności; nawet przed antyspreadową nowelizacją prawa bankowego zawarcie umowy kredytu indeksowanego było dopuszczalne na zasadzie swobody umów (art. 353(1) kc), zaś klauzula indeksacyjna (waloryzacyjna) oczywiście określa główne świadczenia stron (sąd zna orzecznictwo, które odnosi się do tego polemicznie, jednak w świetle wyroków TSUE odnoszących się do ryzyka kursowego w umowach konsumenckich nie można mieć co do tego wątpliwości).
Jednakże — związany prounijną wykładnią art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 w/s nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich wynikającą z orzecznictwa TSUE — sąd podkreślił, iż zakwestionowania essentialia negotii jako klauzuli abuzywnej jest niedopuszczalne tylko pod warunkiem, że postanowienie zostało sformułowane w na tyle prosty i zrozumiały sposób, można przyjąć, iż podejmowane przez dostatecznie uważnego i rozsądnego przeciętnego konsumenta decyzje są świadome i rozważne. Z informacji o ryzyku kursowym konsument powinien się dowiedzieć nie tylko o możliwości wzrostu lub spadku kursu waluty obcej, ale również mieć możliwość oszacować potencjalnie istotne konsekwencje ekonomiczne dla swoich zobowiązań finansowych.

Wymóg wyrażenia warunku umownego prostym i zrozumiałym językiem nakazuje, by umowa przedstawiała w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się ów warunek, a także, w zależności od przypadku, związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, tak by konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne.

Sposób udzielenia przez bank informacji — ograniczony do formalnego pouczenia o możliwości wzrostu kursu franka szwajcarskiego i w konsekwencji raty kredytu — nie odpowiadał tym wymogom. W szczególności kredytodawca nie przekazał żadnej informacji, które pozwoliłoby się rozeznać co tego jak duże jest ryzyko wzrostu kursu CHF w kontekście wieloletniej umowy, ani też nie przekazał żadnych danych o czynnikach kształtujących ten kurs historycznie — natomiast sama świadomość klienta, że kurs może wzrosnąć, nie jest wystarczający dla oceny, iż udzielono wyczerpujących informacji.
Ba, w ocenie sądu było raczej odwrotnie: bank wzbudzał przekonanie, że ryzyko jest minimalne, a kredyt indeksowany kursem franka jest korzystniejszy niż kredyt w złotówkach; mało tego: przekazując informację, że powódce brak było zdolności kredytowej liczonej w złotówkach bank zarówno dodatkowo utwierdzał ją w przekonaniu, że kredyt indeksowany jest lepszy, czyniąc wybór w gruncie rzeczy pozornym. Dysponująca profesjonalną wiedzą i instrumentami pozwalającymi na analizę rynków instytucja finansowa miała realną możliwość przedstawienia rzeczywistych skutków wzięcia kredytu we frankach szwajcarskich, w tym także wyraźnie zaznaczyć, iż wzrost kursu CHF może zniweczyć pozytywne dla konsumenta efekty kredytu walutowego — pominięcie tych informacji oznacza brak lojalności wymaganej w obrocie handlowym.

Przykładem naruszenia dobrych obyczajów i rażącego naruszenia usprawiedliwionych interesów konsumenta jest także ustalenie przez bank dwóch różnych kursów wymiany CHF (kupna i sprzedaży), zwłaszcza jeśli spread prowadzi do uzyskania przez bank dodatkowych, nieuzasadnionych korzyści kosztem konsumenta (z uzasadnienia wynika, że sąd nie tyle uważa, że kursy powinny być płaskie, ile punktem odniesienia jest dlań kurs kantorowy).

Zdaniem sądu odwoławczego minimum informacji, które bank powinien przedstawić konsumentowi przed zawarciem umowy kredytu walutowego, to:

– wskazanie poziomu kursu wymiany CHF/PLN, przy którym rzeczywiste koszty kredytu zrównują się z kosztami kredytu złotowego i to zarówno dla spłaty zgodnie z harmonogramem spłat, jak również w wariancie uwzględniającym prawo kredytobiorcy do wcześniejszej spłaty kredytu,
– przedstawienie rzetelnej informacji o czynnikach mogących prowadzić do osłabienia się PLN względem CHF w perspektywie 30 lat, na który zawierano umowę, a także o realnych możliwościach (lub ich braku) stabilizacji lub wzmocnienia się PLN względem CHF,
– wskazanie, jak bardzo może wzrosnąć zadłużenie powódki w przypadku spełnienia się rzetelnych prognoz w wariancie optymistycznym (a zatem uwzględniając minimalny przewidywany w tamtym czasie wzrost kursu CHF dla okresu kredytowania) oraz z wariancie pesymistycznym, tj. na wypadek znacznego osłabienia waluty polskiej do CHF, np. wskutek kryzysu gospodarczego.

Niezależnie od tego sąd zauważył, że kredyt złotowy nie może być traktowany jako szczególnie ryzykowny dla banku: wyższa inflacja oznacza zwiększenie stóp WIBOR, zatem stosując zmienne oprocentowanie bank uzyskuje „zwaloryzowaną” wysokość rat, no i przecież razem z inflacją rosną pensje, więc kredytobiorcę i tak będzie stać na płacenie wyższych rat.

Uchybienia tego rodzaju pozwalają przyjąć, iż bank stosował w umowie klauzule abuzywne — zaś skutkiem zakwestionowania postanowień regulujących zasady przeliczenia kursów wymiany walut, które stanowią essentialia negotii, jest nieważność całej umowy (nie ma podstaw do przekształcenia kredytu w złotowy, z pozostawieniem stóp procentowych LIBOR (por. „Po przekształceniu kredytu walutowego w złotowy nie ma podstaw do pozostawienia stóp LIBOR” i „Po „odfrankowaniu” kredytu walutowego pozostaje kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR”).

Skutkiem stwierdzenia nieważności kredytu walutowego jest konieczność rozliczenia się kredytodawcy i kredytobiorcy. W orzecznictwie spotyka się dwa poglądy. Pierwszy głosi, iż każda ze stron ma własne roszczenie (odrębnie kredytodawca wobec kredytobiorcy, kredytobiorca wobec kredytodawcy), zatem każda z nich może domagać się tego, co świadczyła, zaś wzbogacenie się drugiej strony nie ma znaczenia. Zdaniem sądu pogląd taki jest błędny, a wynika z oceny, iż umowa kredytu jest umową wzajemną (więc jej rozliczenie następuje na podst. art. 395 kc i art. 397 kc). Prawidłowa ocena jest taka, że kredyt jest umową dwustronnie zobowiązującą i odpłatną, ale nie jest umową wzajemną (nie spełnia kryteriów z art. 487 par. 2 kc) — czynność wzajemna jest podstawą obrotu towarowo-pieniężnego i dotyczy wymiany różnych dóbr (np. rzeczy na pieniądze), odmiennie niż w przypadku świadczeń banku i klienta (ergo nie mają zastosowania np. art. 495-497 kc).
Zgodnie z drugim, właściwym, poglądem, rozliczenie nieważnej umowy kredytu następuje na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, w szczególności regulujących kwestię zwrotu świadczeń nienależnych (art. 405 i nast. kc). Nieważność czynności prawnej (art. 410 par. 2 kc) skutkuje obowiązkiem doprowadzenia do stanu sprzed zawarcia nieważnej umowy — zwrotu świadczeń obu stron, z uwzględnieniem jednak dotychczasowych rozliczeń (rat spłacanych przez kredytobiorcę).
W konsekwencji należy przyjąć, iż kredytobiorca jest bezpodstawnie wzbogacony względem banku, jeśli spłacane raty nie są wystarczające do zwrotu całego uzyskanego kapitału (kwoty kredytu). Oznacza to, że powód nie może domagać się zwrotu przez bank kwot zapłaconych tytułem rat, nawet po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu walutowego — dopóki nie zwróci bankowi kwoty kredytu (sąd podkreślił, iż świadczenie było nienależne w rozumieniu art. 411 pkt 4 kc — bo brak było wezwania do spłaty kredytu po nieważności).
Finalnie prawomocnym wyrokiem sąd ustalił, iż umowa kredytu walutowego nie istnieje — ale odmówił uwzględnienia żądania w zakresie zwrotu wpłaconych rat.

Zamiast komentarza: wieść gminna niosła, że po wyroku TSUE sądy będą masowo unieważniać kredyty, więc klienci będą masowo pozywać banki o zwrot pieniędzy. Z analizowanego orzeczenia wynika jednak, że po części może być to piłowanie gałęzi, na której siedzi kredytobiorca, jeśli bowiem kwoty wpłacone tytułem rat dalece odbiegają od kapitału (choćby nieoprocentowanego i wyrażonego w złotówkach), to nieoczekiwanym skutkiem nieważności może być konieczność rozliczenia się z reszty — w tempie dość ekspresowym, bo po wezwaniu banku do uregulowania tej należności. (Dla jasności: wyrok nie wspomina o rozliczeniu unieważnionego kredytu, jednak jest oczywiste, że stosowny pozew zapewne już został do sądu złożony.)
Oznacza to, że decydując się na wystąpienie na drogę sądową z roszczeniem o unieważnienie umowy kredytu walutowego warto mieć w skarpecie parę dodatkowych złotych (pamiętając, że sąd może ale nie musi rozłożyć należności z wyroku na raty).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze