A teraz coś z całkiem innej beczki, czyli kilka słów o tym, że Ožujsko może i oznacza „marzec”, ale jest październik i… zastanawiam się, czy jednak nie spróbować w marcu…
W skrócie i nie paląc: Ožujsko to marka chorwackiego piwa wyrabianego przez Zagrebačka pivovara d.o.o.; ten chorwacki browar aktualnie jest w rękach amerykańsko-kanadyjskiego koncernu Molson Coors, do którego należy także m.in. Braník, Grolsch, Каменица, Plzeňský Prazdroj, Staropramen i Velvet, ale też Lech i Tyskie (brrr…). Nie mam pojęcia czy wielkie korporacje korzystają z jakiegoś genius loci, czy raczej orają jak leci — ale nie da się ukryć, że wyrobów czeskich nie zrujnowali (Velveta prawie ćwierć wieku nie miałem w ustach, więc się nie wypowiem), Tyskie i Lech to wiadomo — a Ožujsko…
Jeśli lubicie te nieco bardziej słodowe piwa, cięższe w posmaku — to Braník nie dla was, ale Ožujsko, czemu nie. Mnie od razu kojarzy się z rakiją, może nie przez woltaż (jest tego tylko 5,0%), ale właśnie przez taką przysadzistość. W marcu może i by rozgrzewało, w ciepłym październiku — piszę te słowa do Was z samego południowego koniuszka Istrii, gdzie tutejsza ludność już powyciągała ciepłe kubraki, bo przecież w południe temperatura sięga ledwie 22-25 stopni! — taka rozgrzewka jak dla mnie jest mocno zbyteczna.
Cena? To mój pierwszy raz w Chorwacji, więc nie będę porównywał jak to było jak się płaciło kunami, ale Žuja w puszce 0,5 l kosztuje 1,49 €, natomiast taka litrowa butelka PET jest po 2,09 € — zaś wrzucając pustą butlę do automatu dostajemy 0,07 €.
(Nieco bardziej podpasowało mi Karlovačko, ale o tym może napiszę więcej za rok — jak się poszczęści.)
PS głównie zdjęcie ilustrujące niniejszą pseudo-recenzję powstało na arenie w Puli, ale się nie martwcie, nie wnosiłem piwa w te starożytne mury — na tym etapie taka litrowa butelka PET znakomicie służy do noszenia wody dla towarzyszącej nam w zwiedzaniu psinki ;-)
(pivo Ožujsko, Zagrebačka pivovara d.o.o.; fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)