A jeśli ktoś się ucieszył, że do KSeF można się już logować aplikacją mObywatel, to być może się ucieszy, że jest pomysł, żeby było odroczenie obligatoryjnego wystawiania faktur w KSeF przez mikroprzedsiębiorców — aż do 31 grudnia 2027 r. (przedstawiony przez posłów Prawa i Sprawiedliwości projekt ustawy o o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług).
Gwoli śsisłości:
- dla przypomnienia: Krajowy System eFaktur to rządowy, obowiązkowy, internetowy system do wystawiania i odbierania faktur przez firmy; i tak już od 1 lutego 2026 r. faktury elektroniczne muszą wystawiać największe przedsiębiorstwa (a odbierać ich wszyscy firmowi klienci), od 1 kwietnia 2026 r. KSeF będzie dotyczył wszystkich podatników VAT, których sprzedaż wyniesie 10 tys. zł miesięcznie; od 1 stycznia 2027 r. przed KSeF-em nie uratuje nic;
- dla zrozumienia: KSeF to system, którego nikt nie potrzebuje i nie można nawet powiedzieć, iżby to Unia nas do niego zmusiła; okazał się wielkim hitem: oczywiście działa znakomicie, resort finansów jest wniebowzięty, bo chociaż trudności z zalogowaniem się do pulpitu uniemożliwiają (-ły?) jakiekolwiek prace, rząd tłumaczył, że KSeF niewinny, winny moduł uwierzytelnienia, który nie wytrzymał presji popularności (więc w sukurs musiało ruszyć logowanie via mObywatel, a to za sprawą niepozornego rozporządzenia, które weszło w życie przed jego publikacją);
- jak widać cyfryzacja skarbówki pożera tych, którzy na nią bulą, więc posłowie PiS mają pomysł: potrzebne jest odroczenie obligatoryjnego wystawiania faktur w KSeF dla mikroprzedsiębiorców, aż do końca 2027 r.;
art. 145m ustawy o podatku od towarów i usług [projekt]
W okresie od dnia 1 kwietnia 2026 r. do dnia 31 grudnia 2027 r. podatnicy zaliczani do mikroprzedsiębiorców w rozumieniu art. 7 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców obowiązani do wystawiania faktur ustrukturyzowanych mogą wystawiać faktury elektroniczne lub faktury w postaci papierowej.
- w uzasadnieniu projektu posłowie PiS piszą, że wdrożenie i funkcjonowanie elektronicznego obiegu faktur ustrukturyzowanych wiąże się z dodatkowymi, bardzo wysokimi kosztami;
- a przecież nadal są drobni przedsiębiorcy, którzy faktury wystawiają ręcznie (dla przypomnienia: od 2026 r. książka przychodów i rozchodów musi być prowadzona elektroniczne) — a przecież nie wszyscy młodzi ogarniają całą tę informatyzację, a co dopiero wszyscy starsi, chciałoby się dodać („nie odnajdują się w świecie transformacji cyfrowej, co nie oznacza, że nie są wartością dodaną dla gospodarki” — to z uzasadnienia projektu);
- skoro więc „już na samym początku działania KSeF doszło do ogromnego obciążenia systemu, mimo iż zarejestrowało się do niego dopiero 150 tys. firm. Można sobie tylko wyobrazić, co się stanie, gdy do KSeF dołączy kolejne dwa miliony firm” — „grozi nam wszechobecny chaos, potęgujący niepotrzebny stres […] zapaść gospodarcza” — to chyba dobry moment na przesunięcie obowiązku korzystania z KSeF przez najmniejsze firmy, aż do końca 2027 r.;
- a jeśli ktoś myślał o uszczelnieniu luki w podatku VAT, to trzeba pamiętać, że skarbówka już ma JPK, jest mechanizm podzielonej płatności, mamy „tzw. białą księgę” (sic!) — nie ma potrzeby, żeby jeszcze bardziej dociskać drobnicę, która pracuje, zarabia, żywi i broni.
Zamiast komentarza: jakby ktoś nie pamiętał: KSeF to jeszcze jedno dziełko rządu Morawieckiego, więc pod adresem autorów projektu można kąśliwie rzucić medice, cura te ipsum! Szkoda, że PiS nie ogarnął tej swojej cyklofrenii zaraz po tym, jak kazali, żeby płatne autostrady były bezpłatne, ledwie po tym, jak za miliony zbudowali super-system (administrowany przez KAS, a jakże) do poboru tych opłat.
Ażeby było bardziej symetrystycznie: w poprzedniej kadencji Lewica wistowała 16% VAT w 2026 r. (i 15% w 2027 r.) — może czas wrócić do tego pomysłu?