Krótko i na temat, bo przecież chociaż już trochę było, to są różnice: oto w Dzienniku Ustaw ukazała się nowelizacja kodeksu karnego penalizująca przestępstwo patostreamingu (ustawa z 11 czerwca 2026 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny, Dz.U. z 2026 r. poz. 988).
A mianowicie:
- jak zdefiniowane zostało przestępstwo patostreamingu każdy widzi, a raczej każdy może zobaczyć, więc zamiast omawiać, po prostu zacytuję nieomalże w całości;
art. 255b § 1 kodeksu karnego
Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, za pośrednictwem sieci teleinformatycznej publicznie rozpowszechnia treści przedstawiające:
1) popełnienie czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności, jeżeli przedmiotem zamachu jest dobro osobiste,
2) przemoc wobec zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy,
3) poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
- względem projektu sprzed pół roku jest niby podobnie, ale jednak znacząco inaczej: z jednej strony prościej opisane zostało działanie sprawcy (była transmisja albo udostępnianie obrazu lub dźwięku — jest po prostu rozpowszechnianie treści), z drugiej wcześniej było jasne, że przedmiotem upubliczniania musi być przestępstwo — finalnie prawodawca posłużył się dość nieostrą kategorią „dobra osobistego” jako przedmiotu prezentowanego działania…
- …karnistą nie jestem, ale już się domyślam, że Sąd Najwyższy przeleje sporo wody uchwałodawczej celem objaśnienia, które dokładnie rodzaje przestępstw za swój przedmiot mają „dobro osobiste” — jakby na to nie patrzeć kategoria pt. „umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece lub popełnione z użyciem przemocy” pozostawiała mniej do puszczenia wodzy wątpliwości;
- bo jeśli ktoś mi powie, że prokurator i sąd karny będą próbowały przetransponować wyliczankę z art. 23 kc („zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska”) na język normy karnej… to nie zazdroszczę;
- dobrze, że wyleciały te „głowonogi” (nie to, żebym popierał dręczenie jakichkolwiek zwierząt, ale wpisanie akurat głowonogów i pominięcie innych zwierząt, które w rozumieniu ustawy o ochronie zwierząt zwierzętami nie są było podwójnie niezrozumiałe);
- jakby mniej ostre było także prezentowanie treści przedstawiających „przemoc wobec zwierzęcia”: sądy dostatecznie dużo problemu mają ze zrozumieniem istoty przestępstwa znęcania się nad zwierzęciem, żeby jeszcze rozkminiać jak ma się „przemoc wobec” wobec znęcania się (jak w art. 35 ust. 1a uoz);
- mniej też przekonuje mnie „poniżające traktowanie” innej osoby — miało być jasne, że takie poniżające traktowanie miało stanowić czyn zabroniony, a teraz — wcale nie;
- tyle dobrego, że aby działanie sprawcy zostało zakwalifikowane przestępstwo patostreamingu będzie trzeba udowodnić mu zamiar osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej… o co w sumie jakoś szczególnie trudno nie będzie (oglądalność na YT czy same lajki to też korzyść);
- penalizacji podlegać będzie także patostreaming polegający na upublicznianiu fejków — sprawca nie będzie mógł się zasłonić nieśmiertelną frazą „Maciek, ja tylko żartowałem i udawałem”;
- ciekawe, że z pojęcia patostreamingu wyleciało prezentowanie treści związanych z hazardem;
- postacią kwalifikowaną przestępstwa — zagrożoną karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia — będzie rozpowszechnianie patostreamingu, którego obiektem jest osoba małoletnia;
- pozostawiono natomiast przepis, zgodnie z którym przestępstwem patostreamingu nie będzie czyn podjęty w ramach „działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej lub naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego” — no i rzeczywiście można się zastanawiać jak organy ścigania będą odróżniać film ociekający krwią, lecz artystyczny od przestępstwa.
Nowelizacja kodeksu karnego przewidująca dodanie art. 255b kk wchodzi w życie po 30-dniowym vacatio legis.
Zamiast komentarza: wcześniejszy projekt na pewno nie był wytworem doskonałym… niestety, mam wrażenie, że finalny produkt jest od jakkolwiek postrzeganej doskonałości jeszcze dalszy.