Prezydent zaskarżył do TK penelizację przypisywania „Narodowi Polskiemu” zbrodni hitlerowskich (K 1/18)

Krótko i na temat: do Trybunału Konstytucyjnego wpłynął prezydencki wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów penalizujących przypisywanie „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu” odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie (art. 55a ustawy o IPN, por. „O tym, że zbrodnie komunistyczne zapewne popełniły czerwone krasnoludki”).

Wniosek (zarejestrowany pod sygn. K 1/18), zarzuca ustawie niezgodność:

1) art. 55a z art. 2 oraz art. 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji;
2) art. 1 pkt 1 lit. a tiret trzecie w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów i” oraz art. 2a w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów” oraz wyrazy „i Małopolski Wschodniej” z art. 2 oraz art. 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Oznacza to, że prezydent zarzuca ustawie w szczególności:

  • brak precyzji w stanowieniu prawa — przepis karny musi być precyzyjny i jednoznaczny, nie może pozostawiać wątpliwości co do jego interpretacji, a jednostka nie może mieć niepewności jakie zachowanie jest zakazane (art. 42 ust. 1 Konstytucji RP) — czemu nie sprzyja ani sposób określenia kontratypów (art. 55a ust. 3 ustawy), ani pojęcie „rażącego pomniejszania” odpowiedzialności rzeczywistych sprawców, ani przepis pozwalający na ściganie także Quentina Tarantino za ewentualne naruszenie polskiej normy karnej (art. 55b ustawy);
  • nadmierną surowość kary — 3 lata za słowa uważane jest w orzecznictwie TK za środek zbyt dolegliwy w odniesieniu do kwalifikacji czynu, który może stanowić równocześnie korzystanie z wolności słowa (por. uzasadnienie wyroku w sprawie obrazy uczuć religijnych, SK 54/13);
  • pogwałcenie gwarancji wolności słowa — art. 54 Konstytucji RP zapewnia wolność „wyrażania swoich poglądów” — skoro więc poglądy mogą być „swoje” (czyli „moje”), to nie muszą być one „urzędowe” lub „państwowe”, zaś taka interpretacja grozi efektem mrożącym.

Zamiast komentarza: zarzuty są naprawdę bardzo poważne, stąd też nie sposób zrozumieć dlaczego prezydent Duda podpisał ustawę, co do której nie ma wątpliwości, że jest sprzeczna z konstytucją, zamiast — wszakże ma takie prerogatywy — odmówić podpisu i wnieść o jej zbadanie w trybie kontroli uprzedniej.

Jednak niezależnie od tego czy i kiedy TK zajmie się sprawą, na łamach „Czasopisma” omówki orzeczenia się nie należy spodziewać — mam bowiem od pewnego czasu zasadę, że zauważam niektóre wnioski, ale tzw. orzeczenia tego gremium pomijam (zwłaszcza, że coraz rzadziej zdarzają się takie, pod którymi nie podpisują się sędziowie-dublerzy).

Dodaj komentarz