Czy śmiertelne dźgnięcie nożem napastnika jest przekroczeniem granic obrony koniecznej — bo wcześniejsze przypadki agresji nigdy nie kończyły się bardzo źle?

Nie ma raczej wątpliwości, że można odpowiadać za zabicie napastnika w obronie koniecznej w przypadku przekroczenia jej granic. Czy jednak ocena, iż doszło do zastosowania niewspółmiernie „mocnego” środka obronnego (eksces intensywny) może opierać się na tym, że dla zaatakowanej osoby agresja nie była niczym nowym, więc trzeba było mieć świadomość, że w gruncie rzeczy ofierze nic nie grozi? Czy jednak kwalifikacja wymaga przeprowadzenia szczegółowego dowodu okoliczności zdarzenia — zaś w przypadku wątpliwości należy je rozstrzygać na korzyść oskarżonego? (wyrok Sądu Najwyższego z 3 lipca 2019 r. IV KK 143/18).


zabicie napastnika obronie koniecznej

Ujęcie czysto ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie wydano w sprawie kobiety oskarżonej o przekroczenie granic obrony koniecznej — dwukrotnie dźgnęła nożem napastnika w klatkę piersiową (pierwszy głęboki na 8 mm, drugi już na ok. 12 cm), przez co spowodowała jego śmierć (art. 148 par. 1 kk w zw. z art. 25 par. 2 kk). Z kontekstu wynika, że oskarżona była ofiarą wieloletniej przemocy fizycznej ze strony pokrzywdzonego — i ten jeden raz nie wytrzymała…

art. 25 par. 2 kk
W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Sąd I instancji uznał sprawczynię odpowiedzialną zastosowania nieadekwatnych środków samoobrony, zaś stwierdzając, iż działała w zamiarze ewentualnym (przewidywała możliwość spowodowania śmierci pokrzywdzonego i godziła się na to) za zabicie napastnika w obronie koniecznej skazał ją na 5 lat pozbawienia wolności.

Zdaniem sądu odwoławczego przeciwko kobiecie przemawiało to, że: feralnego dnia agresja nie przekraczała jego zwykłego zachowania wobec oskarżonej, a przecież mimo to nigdy kobieta „nie doznawała jakichś większych obrażeń ciała”, zarazem skoro zaatakowana miała pod ręką szklanki, garnek i popielniczkę — ale sięgnęła akurat po nóż, którym w dodatku zadała aż dwa ciosy — to należy stwierdzić, że miała ona zamiar bezpośredni pozbawienia życia napastnika. Z tego względu podwyższono karę do 6 lat więzienia.

art. 9 kk
§ 1. Czyn zabroniony popełniony jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi.
§ 2. Czyn zabroniony popełniony jest nieumyślnie, jeżeli sprawca nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć.
§ 3. Sprawca ponosi surowszą odpowiedzialność, którą ustawa uzależnia od określonego następstwa czynu zabronionego, jeżeli następstwo to przewidywał albo mógł przewidzieć.

W kasacji od wyroku obrończyni zarzuciła, że oskarżonej niesłusznie przypisuje się zamiar bezpośredni pozbawienia życia napastnika, bo co najwyżej można mówić o zamiarze ewentualnym, nie też uwzględniono okoliczności, że kobieta jest prostu chora (a jej schorzenia mogą być związane z nadużywaniem alkoholu) — no i nie można kobiecie zarzucać, że ofiara wieloletniej przemocy, w dodatku zaatakowana we własnym mieszkaniu, dokąd uciekła przed agresją pokrzywdzonego, może mieć nieco inne odruchy obronne.

Sąd Najwyższy podzielił część tych argumentów: bezspornym faktem jest, że w dniu swej śmierci mężczyzna, podobnie jak wielokrotnie w przeszłości, wyzywał i bił kobietę, co oznacza, że jej działanie niewątpliwie było podjęte w obronie koniecznej. Jednak osąd czy doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej nie może następować na podstawie prawdopodobieństwie zaistnienia niektórych faktów, które ani nie wynikają z dowodów, ani nie są wynikiem logicznego rozumowania.
Jako takie domniemanie SN uznał ocenę, iż chociaż kobieta wielokrotnie wcześniej była bita, nigdy nie kończyło się to bardzo źle — bo przecież z tego w żaden sposób nie wynika, że w tym dniu nie groziło znacznie większe niebezpieczeństwo dla jej zdrowia i życia. Założenie, że w dniu swej śmierci pokrzywdzony nie przekroczył jego zwykłego (choć nagannego) zachowania jest li tylko tezą, równie dobrą jak założenie kompletnie przeciwne — a przecież zgodnie z zasadą in dubio pro reo „w procesie karnym każdą istotną okoliczność trzeba dowieść, a przy braku takiej możliwości zawsze zastosowanie musi znaleźć zasada wyrażona w art. 5 § 2 kpk. Zaś twierdząc, że uśmiercony nigdy nie dybał na życie bitej, nie można zapominać, iż bita nigdy nie sięgnęła w swej obronie po nóż.
Nie można także o zamiarze zabicia w obronie koniecznej sądzić na podstawie tego, że broniąca się zadała dwa ciosy — skoro pierwsza rana jest głęboka tylko na 8 mm (ostrze ugrzęzło w mięśniach), to jest jasne, że oskarżona dźgnęła napastnika jeszcze raz, żeby go powstrzymać („teoretycznie rzecz ujmując, przecież po takim pierwszym ciosie pokrzywdzony mógł wzmocnić swoja agresję i dlatego oskarżona wówczas zadała drugi cios — chociaż oczywiście mogło być i odwrotnie” jeśli chodzi o kolejność ich zadawania).

Sąd Najwyższy przyznał także rację w zakresie dotyczącym zamiarów oskarżonej. Owszem, każdemu działaniu umyślnemu towarzyszy jakiś zamiar (człowiek „chce” coś zrobić), natomiast zamiar ewentualny (art. 9 par. 1 in fine kk) oznacza, że owej chęci umyślnego działania nie towarzyszyła chęć osiągnięcia określonego celu — ale jednak sprawca przewidywał określony skutek i godził się z nim. Zamiar podlega jednak dowodzeniu jak wszystkie inne elementy przedmiotowe czynu zabronionego — zatem przyjęcie, iż sprawczyni godziła się z możliwością zabicia w obronie koniecznej nie może wynikać z jakichkolwiek przypuszczeń i domniemań („jego ustalenie nie może się opierać na formułowaniu teoretycznie możliwej wersji zdarzenia”) — zaś w przypadku wątpliwości znów stosuje się zasadę in dubio pro reo.

Tok rozumowania sądu był następujący: skoro oskarżona zadała dwa ciosy i nie udzieliła mu pomocy (czemu zaprzeczają fakty), w dodatku po pierwszym słabszym uderzyła drugi raz, śmiertelnie (co jest tylko apriorycznym i nieudowodnionym założeniem), to można przypisać jej zamiar bezpośredni spowodowania śmierci. Jednakże zdaniem SN na sprawę można patrzeć całkowicie inaczej: owszem, chciała zadać cios nożem, bo się broniła — ale można mieć wątpliwości czy kobieta „chciała” go zabić (i konsekwentnie realizowała swój cel), czy tylko przewidywała taką możliwość godziła się na nią — czy jednak można jej zarzucać zamiar spowodowania obrażeń ciała napastnika, a skutek w postaci śmierci mogła przewidywać (co oznacza, że dałoby się jej przypisać wyłącznie działanie nieumyślne).

Ponieważ sąd apelacyjny nie znalazł (bo nie postarał się ich poszukać) odpowiedzi na takie pytania, SN uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

10 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze