Dochodzenie szkód łowieckich przed sądem wymaga uprzedniego wyczerpania trybu administracyjnego

Czy do dochodzenia roszczeń przez rolnika, któremu zwierzyna łowna weszła w szkodę, wystarczy zgłoszenie żądania (wniosek o oszacowanie strat), a gdyby koło łowieckie odmówiło, wniesienie pozwu o odszkodowanie? Czy jednak dochodzenie szkód łowieckich wymaga uprzedniego przejścia całkiem niewąskiej procedury administracyjnej, bez której ani rusz? (wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu z 11 marca 2020 r., III Ca 44/20).


wygaśnięcie stosunku pracy KOWR

Baloty, teraz już wiem — to są baloty (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie dotyczyło roszczeń rolnika tytułem szkód łowieckich spowodowanych przez sarny i jelenie. Zniszczeniu uległo 44 balotów, które poszkodowany wycenił na 5 tys. złotych, jednak koło odmówiło zapłaty powołując się na brak oględzin oraz protokołu szkody; bezskuteczne było też odwołanie złożone w nadleśnictwie — zatem sprawa trafiła do sądu.
W ocenie koła łowieckiego powództwo podlegało odrzuceniu ze względu na niedopuszczalność drogi sądowej — dochodzenie szkód łowieckich przed sądem uzależnione jest od wcześniejszego uzyskania decyzji w przedmiocie ustalenia wysokości odszkodowania przez nadleśniczego. Co więcej powód nie wykazał, iżby szkody spowodowały zwierzęta łowne, zaś baloty siana nie są uprawą rolną, lecz nie zebranym w terminie płodem rolnym, a tymczasem odszkodowanie nie obejmuje szkody w płodach złożonych przy lesie („sterty, stogi i kopce”, art. 48 pkt 5 pr.łow.).

Sąd niższej instancji uwzględnił całość roszczeń: skoro powód złożył wniosek o oszacowanie szkód, to obowiązkiem koła łowieckiego było dokonanie oględzin i sporządzenie protokołu. Dopiero po oszacowaniu szkody można było rozpatrywać czy w tej sytuacji istnieją przesłanki do odpowiedzialności odszkodowawczej. Rażące niedopełnienie ustawowych obowiązków przez członków koła łowieckiego pozbawiało go możliwości uzyskania decyzji, od której mógłby skutecznie odwołać się do nadleśnictwa. W świetle tych okoliczności szczególnie bezzasadny jest zarzut braku drogi sądowej — wszakże rolnik złożył wniosek, próbował odwołać się do nadleśniczego, natomiast odwołanie było bezskuteczne ze względu na brak protokołu, który powinno było sporządzić koło łowieckie. Jako nietrafne uznano także argumenty odnoszące się do nieprawidłowego składowania siana (większość balotów składował 100-200 metrów od lasu).

W apelacji od wyroku koło łowieckie podkreśliło, że odpowiedzialność odszkodowawczą wyłącza fakt, iż rolnik złożył płody w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, co oznacza także przyczynienie się do powstania szkody (art. 362 kc), zaś wartość zniszczonego siana oceniono na podstawie szacunków pracowników nadleśnictwa, a nie biegłego sądowego.

Sąd odwoławczy stwierdził, że… nie dość wnikliwie rozważono zarzut braku drogi sądowej.
Sęk w tym, że prawo do sądu obejmuje także sprawy cywilne (art. 1 kpc), co jednak nie oznacza, że każdy sąd zajmie się zawsze każdą sprawą — warunkiem skierowania niektórych spraw na drogę sądową może być uprzednie wyczerpanie określonego trybu dochodzenia roszczeń (np. reklamacji, mediacji, uzyskania decyzji administracyjnej). Niedopuszczalność drogi sądowej, niezależnie od jej przyczyn, oznacza, iż pozew podlega odrzuceniu (art. 199 par. 1 pkt 1 kpc), zaś sąd powinien brać tę okoliczność pod uwagę na każdym etapie postępowania z urzędu (art. 378 kpc).

Aktualnie (po 1 kwietnia 2018 r., Dz.U. z 2018 r. poz. 651) dochodzenie szkód łowieckich wygląda następująco: na złożony przez poszkodowanego w kole łowieckim wniosek dokonuje się szacowania szkód (art. 46 ust. 2 pr.łow.), natomiast każda z czynności — oględziny i szacowanie ostateczne — potwierdzona jest stosownym protokołem. Od takiego protokołu można się odwołać do nadleśniczego, który dokonuje ostatecznych oględzin lub oszacowania (art. 46c pr.łow.), a następnie ustala wysokość odszkodowania (art. 46e pr.łow.). Określony przepisami prawa łowieckiego tryb ma charakter postępowania administracyjnego (wyrok WSA w Poznaniu z 21 listopada 2019 r., IV SA/Po 702/19), możliwość wytoczenia powództwa cywilnego dotyczącego szkód łowieckich uzależnione jest od wyczerpania trybu administracyjnego — zaś wstępna faza dochodzenia roszczeń w postaci oględzin i szacowania ostatecznego jest warunkiem skierowania sprawy do sądu powszechnego.
Dochodzący odpowiedzialności z tytułu szkód łowieckich rolnik powinien był złożyć stosowny wniosek do koła łowieckiego; w przypadku nieprawidłowości (odmowy oszacowania szkody i sporządzenia protokołu) przysługiwała mu skarga na bezczynność. Niewykonanie przez koło łowieckie spoczywających na nim obowiązków pozbawia możliwości dochodzenia roszczeń z tytułu szkód łowieckich — zaś brak zastosowania się do obligatoryjnego, przedsądowego trybu administracyjnego powoduje czasową niedopuszczalność drogi sądowej (na przeszkodzie takiej ocenie nie stoi art. 199(1) kpc).

Odrzucając prawomocnie pozew sąd nie obciążył go kosztami za obie instancje, ponieważ uznał, iż w sytuacji, gdy „system skomplikowanych norm prawnych lub stan faktyczny wpływa na subiektywne przekonanie powoda o swej racji” (niewiele wcześniej działania powoda byłyby całkowicie prawidłowe, a rolnik ma przecież ciekawsze i ważniejsze rzeczy do robienia, niż czytanie Dziennika Ustaw), a także fakt, iż apelacja została uwzględniona w oparciu o całkowicie inne argumenty, niż przedstawione przez koło łowieckie, sprawiają, iż zaszedł „szczególnie uzasadniony wypadek” w rozumieniu art. 102 kpc.

Zamiast komentarza: gmatwania prawa nigdy dość, natomiast nie po raz pierwszy widzimy, że aktualna władza czuje się w tym jak ryba w wodzie, nawet jeśli czasem sama nie rozumie pisanych przez siebie przepisów.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze