Smród potęgą jest i basta! (legalizacja immisji zapachów i hałasów wiejskich)

Krótko i na temat, bo chłop żywemu nie przepuści: oto w serwisie RCL pojawił się długo zapowiadany projekt, w myśl którego immisja pochodząca z prowadzenia działalności rolniczej nie będzie działaniem bezprawnym, prace przy gospodarstwie nie będą traktowane jako wykroczenie zakłócania spokoju — a kupując nieruchomość na wsi każdy będzie musiał złożyć oświadczenie, że wie, że niewidzialne minusy mogą przesłonić widzialne plusy (projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi).


Immisja działalności rolniczej
Taką immisję to ja rozumiem (pszczoły, myszy, może nawet kleszcze)

A mianowicie, bez zbytecznych skrótów:

  • miastowym, migrującym na wieś, zaczyna przeszkadzać immisja dziedzictwa sensorycznego wsi, co powoduje zbyteczne konflikty sąsiedzkie i zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu Polaków, wieś się urbanizuje, wielu nowych mieszkańców okręgów rolniczych nie ma pojęcia o tym co Bismarck mówił o robieniu kiełbasy i polityki, czas więc na reakcję prawodawcy;
  • po pierwsze primo immisja (dźwięków, zapachów, etc.) wynikająca z prawidłowo prowadzonej działalności rolniczej nie będzie traktowana jako naruszenie prawa sąsiedzkiego;

art. 144(1) kodeksu cywilnego [projekt]
Właściciel nieruchomości w wyniku prowadzenia działalności rolniczej nie zakłóca korzystania z nieruchomości sąsiedniej ponad przeciętną miarę, wynikającą z art. 144, chyba że działalność ta jest prowadzona niezgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej lub przepisami prawa.

  • ergo nikt nie będzie mógł pozywać rolnika za to, że mu się krówka ocieliła i głosi nowinę, że gnojowica nie pachnie jak sojowe latte, a jak są żniwa, to kombajny jeżdżą po polu całą noc, albo że zapylacze zapylają;
  • drążący materię w poszukiwaniu odpowiedzi zagadnie, czy ograniczenie odpowiedzialności za immisję smrodu i hałasów dotyczyć ma tylko stanu istniejącego, a może będzie pozwalało także poszerzyć działalność lub zmienić jej profil (była lawenda, będą prosiaki)? a może powinno chronić tylko tradycyjne gospodarstwa rolne, a nie kombinaty rolne, fermy produkcyjne, etc.?
  • (podpowiedzi można poszukać w uzasadnieniu projektu, gdzie pojawia się zdanie, iż „działalność rolnicza na terenach [pozamiejskich] jest zawsze bowiem potencjalnie możliwa — nawet jeżeli w chwili zakupu działalność taka nie jest prowadzona”);
  • złośliwy dorzuci pytanie: dlaczego tylko wieś i rolnictwo? dlaczego prawo nie miałoby się pochylić nad losem przemysłu, bo przecież wielkomiejski proletariat zasila wiejska migracja, a jej też może coś przeszkadzać?
  • po drugie primo prowadzenie działalności rolniczej nie będzie traktowanie jako wykroczenie zakłócania spokoju lub spoczynku nocnego (dodany art. 51 par. 4 kodeksu wykroczeń);
  • po trzecie primo każda (?) umowa sprzedaży nieruchomości leżącej poza miastami będzie obligatoryjnie zawierała oświadczenie kupującego, iż jest świadom skutków potencjalnej immisji zalatującej z sąsiadujących gospodarstw rolnych;

art. 9aa ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego [projekt]
Jeżeli przeniesienie prawa własności nieruchomości dotyczy nieruchomości położonej poza granicami administracyjnymi miasta, akt notarialny zawiera oświadczenie nabywcy tego prawa, że jest świadomy możliwych zakłóceń korzystania z tej nieruchomości wywołanych działalnością rolniczą prowadzoną na nieruchomościach sąsiednich. Przepis ten stosuje się również do przeniesienia prawa użytkowania wieczystego.

  • w uzasadnieniu projektu mówi się, że taka klauzula będzie sprzyjała transparentności obrotu nieruchomościami, będzie prewencyjnie eliminować konflikty sąsiedzkie oraz wykluczy ryzyko delegalizacji rolnictwa ze względu na poczucie dyskomfortu sąsiada („nabywca nieruchomości poza miastem podpisując akt notarialny, akceptuje, że jego prawo do spokoju jest ograniczone przez technologiczną konieczność prowadzenia produkcji rolnej. Tym samym klauzula ta staje się obiektywnym punktem odniesienia, który wyklucza zarzut „zaskoczenia” uciążliwościami”)…
  • …ale też pojawia się drobne kłamstewko: otóż oświadczenie miałoby „chronić nabywcę poprzez zapewnienie, że otrzymuje on pełną wiedzę o potencjalnych uciążliwościach związanych z położeniem nieruchomości” — to jest troszkę taka półprawda, bo skoro chodzi o działalność potencjalną, to trudno od kogoś, żeby się raz na zawsze przygotował, że zamiast łąki łanów „a gdyby tutaj powstała tuczarnia na tysiąc tuczników w przyszłości”;
  • ja się też zastanawiam, biorąc pod uwagę, że umowa sprzedaży nieruchomości jest czynnością prawną dwustronną i dotyczy tylko zbywcy i kupującego, jaki skutek będzie miało takie zastrzeżenie wobec sąsiadów? autorzy projektu śmiało piszą, że może być ono przydatne dla sądu przy ustaleniu okoliczności dotyczących ewentualnego sporu — ale realnie rzecz ujmując jedyny rygor „wraca” do art. 144(1) kc;

Zamiast komentarza: to może i byłaby potrzebna zmiana, ale na pewno jest źle napisana: pomija ryzyko zwiększania się uciążliwości, pomija fakt, że nierzadko na dolegliwości wynikające ze śmierdzącego sąsiedztwa narzekają „odwieczni” mieszkańcy wsi (czasem ci w drugim, trzecim pokoleniu). Pomija, że jednostronne przedstawienie problematu jakim jest immisja zapachów i hałasów z działalności rolniczej można skwitować zdaniem — smród potęgą jest i basta!

(wszystkie zdjęcia fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

4 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
4
0
komentarze są tam :-)x