Czy psa chorego na dysplazję można zwrócić hodowcy?

Dysplazja u psa to znaczny problem dla jego przewodnika — taka wada nie tylko powinna zdyskwalifikować psa jako reproduktora, ale potrafi po prostu bardzo utrudnić życie. Czy zatem hodowca, który sprzedał psa chorego na dysplazję może ponosić odpowiedzialność z tego tytułu? Czy schorzenie tego rodzaju można traktować jako wadę fizyczną — a w konsekwencji nawet odstąpić od umowy? Czy jednak zwierzę, które „nie jest rzeczą”, nie podlega zwrotowi jak inne towary? (wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z dnia 11 grudnia 2017 r., sygn. akt IX Ca 803/17).


sprzedaż chorego psa dysplazja

Paradoks materialnego podejścia do świata: suczka obok mnie ma na sobie szelki, które kosztowały 5 razy więcej niż… ;-) (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła odpowiedzialności hodowcy za sprzedaż psa, który okazał się chorować na dysplazję: kobieta w kwietniu 2013 r. kupiła mastifa tybetańskiego (za 3 tys. złotych) z przeznaczeniem na cele hodowlane. Później pojechała z nim dwa razy na wystawę (w listopadzie 2013 r. uzyskał ocenę bardzo dobrą), ale po kilku miesiącach okazało się, że pies cierpi na dysplazję — zatem w grudniu 2013 r. właścicielka odstąpiła od umowy i zwróciła zwierzę sprzedającej — która nie oddała pieniędzy.
W pozwie do sądu kobieta żądała zwrotu uiszczonej ceny oraz poniesionych kosztów leczenia i utrzymania psa (łącznie 6270 złotych).

Zdaniem hodowczyni odpowiedzialność za zły stan zdrowia psa ponosi kupująca, której zaniedbania doprowadziły do nieprawidłowego rozwoju. Owszem, zobowiązała się do przyjęcia psa i zapewnienia mu dożywotnich warunków bytowych, ale nie zamierza płacić za błędy ex-właścicielki, zwłaszcza, że pół roku później sama wystawiła go na innej wystawie, gdzie uzyskał ocenę doskonałą.

Sąd I instancji nakazał zwrot kupującej kwoty 3 tys. złotych: skoro powódka odstąpiła od umowy sprzedaży i zwróciła przedmiot transakcji, na co sprzedająca wyraziła zgodę — zasadne było żądanie zwrócenia zapłaconych pieniędzy. Nie przyznano jednak zwrotu kosztów poniesionych na utrzymanie i leczenie psiaka — bo kupująca nie wykazała wad przedmiotu sprzedaży; owszem, pies miał dysplazję, ale z przedstawionego badania nie wynikało, iżby choroba uniemożliwiała wystawianie psa i przeznaczenie go na cele hodowlane.

Od orzeczenia wpłynęły dwie apelacje: zdaniem powódki sąd nieprawidłowo przyjął, że wada psa uniemożliwia wykorzystanie go jako reproduktora, natomiast w ocenie pozwanej hodowczyni odstąpienie od umowy sprzedaży psa — jako istoty żywej (art. 1 ust. 1 uoz) — narusza zasady współżycia społecznego (art. 5 kc), podczas gdy w istocie strony zawarły umowę ustną, na podstawie której pozwana zwolniła powódkę z obowiązków w zakresie zapewnienia mu opieki i wyżywienia.

Sąd II instancji uwzględnił argumenty powódki: niezależnie od tego, że zwierzę nie jest rzeczą, w zakresie nieuregulowanym w ustawie o ochronie zwierząt należy stosować przepisy dotyczące rzeczy, w tym przepisy o rękojmi za wady rzeczy sprzedanej (art. 560 kc i nast.; umowa sprzedaży psa zawarta została przed wejściem w życie ustawy o prawach konsumenta, zatem zastosowanie mają przepisy obowiązujące w 2013 r.).

Zdaniem sądu kupująca odstąpiła od umowy ze względu na chorobę psa, która jest wadą fizyczną w rozumieniu kodeksu cywilnego. Wada ujawniła się po wydaniu psa, ale przyczyna wady tkwiła w „rzeczy” sprzedanej w momencie transakcji (art. 559 kc). Pozwana nie wykazała natomiast, że wada wynikała z innych przyczyn, niż wrodzona choroba psa — a przecież „okolicznością znaną powszechnie jest fakt, że dysplazja jest dziedzicznym schorzeniem, przekazywanym genetycznie przez rodziców na potomstwo. Sposób hodowli, traktowanie zwierzęcia nie może wpłynąć na powstanie tej choroby, może jedynie w jakimś stopniu przyczynić się do jej rozwoju”.
Odpowiedzialność sprzedającego ma charakter absolutny, tj. nie może się on zwolnić, niezależnie od tego czy ponosi winę za istnienie wady, czy wiedział o istnieniu wady — ani brak winy w wystąpieniu choroby, ani brak wiedzy o wadzie nie wyłącza odpowiedzialności sprzedającego z tytułu wad (art. 556 kc).

Oznacza to, że skuteczne było oświadczenie kupującej o odstąpieniu od umowy (art. 494 kc), którego konsekwencją jest obowiązek wzajemnego zwrotu tego, co strony sobie świadczyły. Kupującej przysługuje też roszczenie o naprawienie szkody poniesionej wskutek wady (art. 566 par. 1 kc) — w tym przypadku są to poniesione nakłady na leczenie, karmę, etc. etc. A ponieważ powódka udokumentowała te wydatki na kwotę 3184,18 złotych, taką kwotę dodatkowo musi zwrócić hodowczyni.

Niezasadny był także zarzut nadużycia prawa podmiotowego: skoro art. 1 ust. 2 uoz nakazuje odpowiednie stosowanie przepisów dotyczących rzeczy, to nie można twierdzić, że odpowiednio zastosowane przepisy o odstąpieniu od umowy sprzedaży psa ze względu na jego wadę (chorobę) jest nadużyciem tego prawa.

Zamiast komentarza: słysząc co czasem wyprawiają hodowcy czasem sierść jeży się na grzbiecie — ale jeży się także od wgłębiania się w niuanse. Zacznijmy od ciekawego zarzutu nadużycia prawa — pies nie jest rzeczą, ma swoje uczucia, nie można odstąpić od umowy zakupu; trafne i logiczne… ale z drugiej strony troszkę niekonsekwentne, bo jednak pozwana przyjęła, że można go „przygarnąć zwrotnie” na podstawie porozumienia (a skoro zwierzę nie jest rzeczą, to taki manewr też nie powinien być dopuszczalny).
Druga sprawa to oczywiście dywagacje o charakterze dysplazji — ostatnio słyszałem, że właściwie nie wiadomo jeszcze jaka jest przyczyna tej choroby (nie ma genu dysplazji, a przynajmniej nie umiemy powiązać żadnego genu z dysplazją) — zatem nawet jeśli przyczyna schorzenia mogła (ale nie musiała) tkwić w psie wcześniej, rzeczywiście skutki mogły się pojawić za przyczyną kupującej.
Trzecia sprawa to pytanie czy osoba kupująca psa na cele hodowlane może być traktowana jako konsument — to akurat może w tym stanie faktycznym niekoniecznie się przydało, ale przecież w przypadku sprzedaży niekonsumenckiej odpowiedzialność z tytułu rękojmi można wyłączyć.

2 comments for “Czy psa chorego na dysplazję można zwrócić hodowcy?

  1. 19 marca 2018 at 11:27

    genu dysplazji nie ma, ale jakoś jedne rasy na to chorują częściej a inne rzadziej.

    • Olgierd Rudak
      19 marca 2018 at 11:46

      To chyba może mieć związek z genetyką (budową, stylem życia, przeznaczeniem psa, wsobnością chowu), ale niekoniecznie z genem dysplazji.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.