O tym, że dobra ustawa jest lekiem na całe zło

Stare i dobre pytanie brzmi: co robi władza jeśli ktoś jej zgodnie z prawem bruździ? Stara i zawsze prawidłowa odpowiedź brzmi: władza zmienia prawo w taki sposób, żeby bruździć już nie można było. Najnowszym przykładem tego rodzaju legislacyjnych zabiegów jest opublikowana wczoraj w nocy (a jakże) w Dzienniku Ustaw ustawa z dnia 26 kwietnia 2019 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy — Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz.U. z 2019 r. poz. 914).

Dobra zmiana w Sądzie Najwyższym zaszła już tak daleko, że bez rozrysowania sobie tematu na wykresach trudno się jeszcze połapać czy aby naprawdę Kozak złapał Tatarzyna, czy jednak Tatarzyn dobrze trzyma. Dość rzecz, że doszło do tego, że sędziowie SN niemało uwagi poświęcają statusowi sędziego SN, sposobowi powoływania sędziów do tego sądu i konstytucyjnym uchybieniom w procedurze, odwołaniom od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa oraz temu czy można zawnioskować o wyłączenie sędziów, którzy nie są wyznaczeni do orzekania w sprawie (uchwała SN z 8 maja 2019 r., I NSPO 1/19), a dziś prasa podaje, że jakaś sędzina pozwała jednego z sędziów SN o ustalenie, iż nie przysługuje on status sędziego SN (por. „Czy sędzia SN może pozwać SN — o dopuszczenie do orzekania?”).
Niuanse gonią niuanse, proceduralne zagrywki przeganiają kruczki prawne — zwrotów akcji nie powstydziłby się twórca thrillera prawniczego.
Wszystko po to, żebyśmy pamiętali, że chodzi tylko o stołki — na końcu nie będzie ważne kto miał rację, a kto pierwszy się zamachnął, bo przecież przecież nawet ci lepszozmienni sędziowie są tylko narzędziem polityków, jeśli dobrze wypełnią swoje zadania, to coś dostaną (por. M.P. z 2019 r. poz. 414), a jeśli niekoniecznie, to niekoniecznie.

art. 44 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (w brzmieniu od 23 maja 2019 r.)
Odwołanie nie przysługuje w sprawach indywidualnych dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego.

W tę konwencję znakomicie wpisuje się niewielka zmiana w przepisach regulujących zasady powoływania sędziów, w myśl której:

  • uchylony zostaje dość kuriozalny przepis przewidujący prawomocność decyzji KRS dotyczących indywidualnych powołań do SN, których nie zaskarżyli wszyscy uczestnicy postępowania (art. 44 ust. 1b ustawy o KRS);
  • uchylony zostaje też przepis, zgodnie z którym uchylenie przez NSA uchwały o nieprzedstawieniu wniosku o powołanie sędziego SN oznacza, że wniosek takiego kandydata na sędziego SN automatycznie trafia do prezydenta (art. 44 ust. 4 ustawy o KRS);
  • dla rozwiania wątpliwości — już nie będzie odwołań od indywidualnych decyzji Krajowej Rady Sądownictwa dotyczących powoływania sędziów SN (art. 44 ust. 1 ustawy o KRS);
  • dla jasności: ja się generalnie z tym zgadzam, ponieważ ogólnie uważam, że powoływanie sędziów powinno być wyłączną prerogatywą prezydenta — niezaskarżalną, ale też i niezależną od decyzji jakiegokolwiek innego ciała (takoż od kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów, jak i od propozycji KRS, por. „Murem za Prezydentem II”);
  • ogół ogółem, szczegół szczegółem: skoro jednak prawodawca tak ustawił procedurę, że w powołaniu sędziego bierze udział jeszcze jakieś inne gremium, jestem zdania, że od jego rozstrzygnięć powinno przysługiwać odwołanie — decyzję o powołaniu sędziego powinien podjąć prezydent, decyzji o niepowołaniu sędziego nie powinna podejmować Krajowa Rada Sądownictwa;

art. 3 ustawy z 26 kwietnia 2019 r. (nowelizującej)
Postępowania w sprawach odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawach indywidualnych dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego, wszczęte i niezakończone przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, podlegają umorzeniu z mocy prawa.

  • cóż jednak począć, skoro przez ostatni rok tych spraw zrobiło się tak wiele, że w NSA jest już odrębna linia orzecznicza dot. wstrzymania wykonania uchwał KRS (por. postanowienie NSA z 1 października 2018 r., II GW 31/18)?
  • trzeba wpisać do ustawy przepis przejściowy, a w nim zdecydować, iż wszelkie niezakończone jeszcze postępowania dotyczące powołania sędziów SN podlegają umorzeniu z mocy prawa — czyli już za tydzień poseł Piotrowicz będzie mógł zrobić jaskiernię, rozłożyć bezsilnie ręce i westchnąć Roma locuta, causa finita.

To oczywiście jest temat dla Trybunału Konstytucyjnego — uważam, że nie można ex lege zamknąć toczących się postępowań tylko dlatego, że władzy przyświeca konkretny cel polityczny — ale przecież nie ma czegoś takiego jak Trybunał Konstytucyjny

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze