Czy zakaz konkurencji w umowie o współpracy jest nieważny jeśli strony nie zastrzegły odszkodowania?

A skoro w poniedziałek było o tym, że odszkodowanie za naruszenie zakazu konkurencji pracowniczej nie wyklucza dodatkowego odszkodowania za ujawnienie informacji poufnych pracodawcy — dziś czas na odpowiedź na pytanie, które wcale nie tak rzadko się pojawia u niektórych przedsiębiorców: czy zakaz konkurencji w umowie o współpracy musi określać odszkodowanie za powstrzymywanie się od świadczenia usług na rzecz konkurencji? A może taki bezpłatny zakaz konkurencji jest darowizną — którą można odwołać?

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 21 września 2018 r. (sygn. akt VII AGa 38/18)
Nieodpłatny zakaz konkurencji po ustaniu stosunku prawnego mającego charakter umowy o świadczenie usług nie jest sprzeczny z właściwością (naturą) takiej umowy.

Spór dotyczył obowiązku zapłaty kary umownej za naruszenie zakazu konkurencji wynikającej z umowy o współpracę zawartej przez firmę działającą na rynku sprzedaży energii z managerem regionu w dziale sprzedaży. Zgodnie z treścią umowy po jej rozwiązaniu zleceniobiorca miał roczny zakaz prowadzenia działalności konkurencyjnej — pod rygorem kary umownej w wysokości 100 tys. złotych — jednakże kilka miesięcy później handlowiec podjął współpracę z podmiotem konkurencyjnym, więc sprawa trafiła do sądu. Zdaniem pozwanego roszczenie było bezzasadne, ponieważ umowa o zakazie konkurencji nie przewidywała dlań odszkodowania (art. 101(2) kp), więc była całkowicie nieważna.

Sąd I instancji uwzględnił powództwo w całości: pozwany nie był pracownikiem — pozwany prowadzi działalność gospodarczą, a zawarta umowa była umową o świadczenie usług, która jest odmianą zlecenia (art. 750 kc) — zatem do umowy o zakazie konkurencji nie można stosować przepisów kodeksu pracy. Podmioty gospodarcze prowadzą działalność zgodnie z zasadą swobody umów (art. 353(1) kc), skoro zatem brak jest przepisów przewidujących obowiązek wypłaty odszkodowania za powstrzymywanie się od współpracy z podmiotami konkurencyjnymi — a strony nie ustaliły prawa do takiego odszkodowania — nie można podważać ważności umowy powołując się na brak odszkodowania za zakaz konkurencji.
Skoro więc pozwany nawet nie kwestionował, iż w zastrzeżonym okresie podjął współpracę jako handlowiec w przedsiębiorstwie, którego przedmiot działalności pokrywa się z działalnością powoda — ba, nie zwrócił się nawet do spółki o zgodę na świadczenie usług dla konkurencji — jego zleceniodawca ma prawo żądać zapłaty kary umownej w pełnej wysokości, niezależnie od wysokości poniesionej szkody (i bez prawa do miarkowania odszkodowania). Nie ma też podstaw do twierdzenia, iżby narzucenie takich warunków w umowie lub wykorzystanie sankcji za naruszenie zakazu konkurencji naruszało zasady współżycia społecznego (art. 5 kc).

We wniesionej apelacji pozwany powołał się na przepis o obowiązku wypłacania agentowi „odpowiedniej sumy pieniężnej” z tytułu umownego zakazu konkurencji (art. 764(6) par. 3 kc) oraz prawo zaprzestania wypłacania odszkodowania dopiero po odwołaniu takiego zakazu (art. art. 764(7) kc) — a także przepisy kodeksu pracy — co jego zdaniem oznaczało, że umowa jednostronnie zobowiązująca i nieodpłatna jest nieważna (zwłaszcza, że niekorzystne warunki zostały narzucone przez dominującego zleceniodawcę) — zaś w każdym przypadku zastrzeżona kara umowna w wysokości 100 tys. złotych jest rażąco wygórowana.
Co ciekawe już po wydaniu niekorzystnego wyroku pozwany… odwołał niewykonaną darowiznę, bo tak potraktował swoje zobowiązanie się do powstrzymywania od działalności konkurencyjnej.

Sąd II instancji nie podzielił wszystkich argumentów pozwanego: zobowiązanie się do bezpłatnego przestrzegania zakazu konkurencji nie jest darowizną — aby bezpłatne przysporzenie stanowiło darowiznę, musi ono nastąpić kosztem majątku darczyńcy (art. 888 par. 1 kc), zaś zobowiązanie do nieczynienia (non facere) nie jest przysporzeniem, lecz jedną z form nieodpłatnego świadczenia (art. 353 par. 2 kc).
Bezpodstawne były także argumenty, iż umowa o zakazie konkurencji ze swojej natury jest umową wzajemną, zatem zobowiązaniu do powstrzymywania się od pracy na rzecz konkurencji należy się odszkodowanie. Porównanie do umowy agencyjnej lub kodeksu pracy są nietrafne, albowiem przepisy o zleceniu nie przewidują obowiązku wypłacania odszkodowania za zakaz konkurencji, toteż jeśli na żadną kwotę się nie umówiono, to nie można negować skuteczności zakazu wskazując na fakt, że zleceniobiorca odszkodowania nie otrzymywał. Pozwany jako profesjonalista prowadzący działalność gospodarczą w określonej branży powinien dążyć do takiego ukształtowania jego praw i obowiązków, by nie doszło do naruszenia jego interesów gospodarczych — pamiętając, iż zasada swobody umów pozwala na pewnego rodzaju brak ekwiwalentności świadczeń (pod warunkiem, iż nie jest efektem wykorzystania przewagi kontraktowej, której nie można wiązać z silniejszą pozycją ekonomiczną).
Istotne okazało się także to, że umowę o współpracy rozwiązał sam pozwany, który otrzymał lepszą ofertę od konkurenta — i postanowił z niej skorzystać. Było to działanie z rozmysłem, obliczone na podjęcie zatrudnienia u konkurenta rynkowego powoda, a pozwany wiedział, iż zawarcie nowej umowy będzie wiązało się z naruszeniem zakazu konkurencji — takie zachowanie jest nielojalne, co wyklucza zakwalifikowanie żądania zapłacenia kary umownej jako naruszenia zasad współżycia społecznego.
W konsekwencji uznać należy, iż nieodpłatny zakaz konkurencji po ustaniu umowy o świadczenie usług nie jest sprzeczny z właściwością (naturą) takiej umowy, zatem brak odszkodowania nie jest sprzeczny ani z ustawą (art. 58 par. 1 kc), ani z zasadami współżycia społecznego (art. 58 par. 2 kc).

Trafne okazały się natomiast zarzuty odnoszące się do miarkowania kary umownej: przez ok. półtora roku współpracy pozwany miał średni przychód na poziomie 9,5 tys. złotych miesięcznie (i dochód w granicach ok. 6 tys. złotych; w nowej firmie zarabiał ok. 2 tys. złotych więcej), co oznacza, że 100 tys. złotych stanowiłoby prawie połowę całego jego wynagrodzenia. Nie można mu zarzucać naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa, firma nie zgłaszała też wynikających z poniesionej wskutek naruszenia zakazu konkurencji szkody.
Zdaniem sądu pozwala to na obniżenie wysokości sankcji — właśnie do owych 2 tys. złotych za każdy miesiąc zakazu konkurencji, co łącznie daje kwotę 24 tys. złotych. (Co ciekawe, przyjmując, że pozwany przegrał sprawę tylko w 24%, to firma będzie jemu płaciła koszty procesu — łącznie ok. 7,2 tys. złotych za obie instancje.)

Słowem, P.T. Czytelniku, który prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą: jeśli znalazłeś zakaz konkurencji w umowie o współpracy, którą zaproponował Tobie kontrahent, ale nie znalazłeś niczego o odszkodowaniu za to, że nie będziesz współpracował z podmiotem konkurencyjnym — negocjuj dalej, bo rozmyślania o ew. nieważności takiej klauzuli do niczego dobrego nie doprowadzą.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze