Czy wzajemne naruszenie dóbr osobistych znosi odpowiedzialność sprawcy — lub bezprawność naruszenia? Jeśli dwie osoby się poprztykały i wylały żale w internetach? Czy jednak liczy się całościowy kontekst sytuacji, w tym kto z kim się spierał, jakie były okoliczności powstania sporu — i czy ktoś jednak nie poszedł o jedną kropkę za daleko — bo przekroczenie granic dozwolonej krytyki wyklucza uchylenie się od skutków bezprawności swego działania?
wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 stycznia 2025 r. (II CSKP 142/23)
Przedsiębiorca, ze względu na profesjonalizm świadczonych usług, powinien być bardziej odporny – na rzeczową i zarazem dosadną krytykę ze strony zleceniodawców w osobach konsumentów odnośnie do sposobu i jakości wykonywanych na ich rzecz usług oraz ich zachowania, pozostającego w związku ze świadczeniem tych usług – niż konsumenci na krytykę ich zachowania w czasie wykonywania przez przedsiębiorcę usług na skutek wyrażania przez konsumenta niezadowolenia z wykonanej na ich rzecz przez przedsiębiorcę usługi.
opis stanu faktycznego:
- sprawa zaczęła się od wykonywania pewnych prac remontowo-budowlanych w kancelarii notarialnej i w prywatnym mieszkaniu pani rejentki; w czasie tych prac kobieta poprosiła wykonawcę m.in. o montaż wieszaka rowerowego, przy czym doszło do pewnych komplikacji: w ogólności poszło o to, że zdaniem mężczyzny ocieplenie ściany wykluczało montaż takiego wieszaka, a w dodatku sam wieszak nie pasuje do jej roweru, więc odmówił wzięcia odpowiedzialności za robotę i poszedł do domu;
- pani notariuszka nie była w stanie sobie sama poradzić, więc po kilku dniach znów poprosiła o pomoc; w tym momencie doszło do eskalacji sytuacji, także przez to, że ojciec kobiety instruował fachowca jak się przykręca śrubki do ściany; summa summarum budowlaniec na koniec powiedział, że robota była niezgodna ze sztuką budowlaną, a więc wykonywał je „wbrew sobie” — i zapowiedział, że wszystko opisze w internetach;
- klientka była pierwsza: jeszcze tej samej nocy obsmarowała budowlańca gdzie mogła, per „partacz” — „Szczerze radzę omijać….bo nie ma odpowiednich korków…bo instrukcji nie przeczytał i wyszło krzywo, zaczął się na mnie WYDZIERAĆ, że to moja wina bo go zmusiłam, wyzywał od oszustek, bo mu powiedziałam, że ściana jest pokryta styropianem…..Żaden fachowiec tylko partacz…całe osiedle słyszało jak się drze… Jeszcze mi groził, że napisze o mnie opinię! O klientce!:) Szok” (etc.,etc. — z kontekstu wnoszę, że czyniła to raczej anonimowo);
- w odpowiedzi mężczyzna, który rozszyfrował autorkę wpisów: „[imię i nazwisko] notariusz z [jakiegoś tam miasta] proszę kłamczucho nie kłamać….Po całym internecie teraz Pani chodzi i się mści podszywa pod różnymi imionami i nazwiskami”, a na stronie internetowej jej kancelarii „oszustka” i „Zaczęła na mnie krzyczeć i kłamać bezczelnie zachowanie było skandaliczne i chamskie pod wpływem alkoholu pomawiała kłamała że mówiła przez telefon że będzie montaż na balkonie…bo od kłamcy oszustki i która wyzywa ludzi brzydzę się…chamskie zachowanie pod wpływem alkoholu…. Do wszystkich wykonawców proszę omijać Panią [imię i nazwisko] ta osoba bezczelnie wyzywa ludzi i bardzo chamsko się zachowuje w stosunku do wykonawców. Wszystko notujcie zapisujcie albo nagrywajcie na dyktafon a najlepiej nie korzystajcie z jej usług”;
- w konsekwencji pani pozwała pana, a pan pozwał panią — o ochronę dóbr osobistych, żądając wzajemnych przeprosin i po 20 tys. złotych zadośćuczynienia (pan płaci pani, a pani płaci panu);
wyrok:
- sąd I instancji uznał, że komentarze dotyczące pani rejent skutkowały bezprawnym naruszeniem jej dóbr osobistych: raz, że relacje prywatno-biznesowe nie mają nic wspólnego ze statusem powódki jako notariuszki, a dwa, że nie był on uprawniony do rozpowszechniania informacji z prywatnego życia klientki (np. o tym czy piła przy nim wino czy nie);
- analogicznie oceniono przy tym zachowanie powódki: rozsianie po sieci negatywnych opinii dot. kwalifikacji zawodowych, nazwanie powoda wzajemnego partaczem, etc., oznaczało bezprawne naruszenie dobra osobistego w postaci dobrego imienia i renomy jako przedsiębiorcy;
- w dość salomonowym wyroku sąd nakazał, by pan przeprosił panią, a pani przeprosiła pana — bo wprawdzie pan był ostrzejszy w przekroczeniu granic dozwolonej krytyki, ale znów pani jako prawniczka powinna mieć większy umiar i rozeznanie, ale też odwagę cywilną (publikacja anonimatów dowodzi, że próbowała ukryć swą tożsamość) — ale oddalił oba roszczenia majątkowe;
skarga kasacyjna RPO:
- skargę kasacyjną od tego wyroku — „na korzyść” notariuszki — wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich, którego zdaniem jej komentarze nie przekraczały granic dozwolonej krytyki, co wyłącza bezprawność zachowania , ale też zwrócił na błędną interpretację, w myśl której wzajemne i równoważne naruszenie dóbr osobistych znosi obowiązek naprawienia krzywdy wyrządzonej przez pozwanego;
wyrok SN:
- jest jasne, że negatywne wypowiedzi nie podlegają badaniu w kategoriach prawdy i fałszu, zatem są dopuszczalne, jeśli krytyka leży w interesie publicznym i jest prowadzona rzetelnie, tj. ma wystarczające oparcie w faktach (wyrok 3 października 2023 r., II CSKP 1083/22), a odnosi się to także do zniesławiających sugestii co do faktów, na okoliczność których można przeprowadzić dowód;
- przesłanką odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych jest bezprawność działania, przy czym ciężar dowodu spoczywa w tym zakresie na naruszycielu; okolicznością wyłączającą bezprawność naruszenia może być wolność wypowiedzi, która chroni także prawo do krytyki, acz prowadzonej rzetelnie i z poszanowaniem godności innych osób — godność jednostki jest granicą wolności słowa przysługującej innej osobie;
- odnosząc się do roszczeń stron nie można pomijać istotnych okoliczności sporu: zaczęło się od prac budowlanych, a więc powódka występowała jako konsumentka, a powód wzajemny jako przedsiębiorca; skoro tak, to jako profesjonalista powinien być bardziej odporny nawet na dosadną krytykę ze strony konsumenta, który ma prawo wyrażać niezadowolenie z jakości usług;
- ba, niezależnie od okoliczności nie można nie dostrzegać, że to budowlaniec pierwszy groził obsmarowanie kobiety w internetach, i to chociaż można było mieć co najmniej pewne wątpliwości co do jego pracy (tu SN precyzuje, że skoro jego zdaniem montaż był niemożliwy, należało odmówić wykonania usługi, a nie robić coś bez przekonania i bez właściwych materiałów, a po tym marudzić);
- kolejna różnica: kobieta, choć poszła ostro, odnosiła się do zdarzenia i jakości pracy przedsiębiorcy — była do krytyka dolegliwa, ale mieściła się w graniach swobody wypowiedzi panującej w internetach — zaś mężczyzna poszedł równie ostro, ale szerzej, czyli skupił się na osobie klientki i jej życiu osobistym;
- nawet jeśli w takim przypadku nie można żądać zadośćuczynienia za krzywdę wynikającą z naruszenia dóbr osobistych, to jednak znaj proporcjum, mości panie — nie znał jej pozwany, nie pomógł mu ją poznać sąd odwoławczy, więc SN uchylił oba wcześniejsze wyroki i oddalił powództwo wzajemne;
- biorąc natomiast pod uwagę, że tylko pan przeprasza panią, a pani nie musi przepraszać pana, finalnie kosztami został obciążony wyłącznie pozwany (2 tys. zł za pierwszą i prawie 1,7 tys. zł za drugą instancję).
Zamiast komentarza: jeśli ktoś nie może uwierzyć, że chociaż miało miejsce wzajemne naruszenie dóbr osobistych, to SN inaczej „zważył” aferę — jeszcze raz przypominam, że art. 24 par. 1 kc mówi, że warunkiem odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych jest bezprawność działania. Ergo żeby odpowiedzialność tę ponosić, nie wystarczy po prostu naruszyć — trzeba jeszcze nie być w stanie wykazać, że naruszenie nie było bezprawne.