Czy sprzedaż towarów poza siecią producenta — to pasożytnictwo?

Czy sprzedaż poza siecią dystrybucji producenta może być traktowana jako czyn nieuczciwej konkurencji? Jeśli mówimy o marce luksusowej, producent wprost zastrzegł, iż jego towary mogą być oferowane tylko w wyspecjalizowanych sklepach, więc sprzedaż „byle gdzie” może negatywnie wpływać na jej postrzeganie przez klientelę? Czy jednak każdy może oferować każdy legalnie zdobyty produkt, zatem handel równoległy towarami luksusowymi nie może być postrzegany jako pasożytnictwo?


Col de Restefond
Francja-elegancja i aura luksusu — czyli Col de Restefond (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

wyrok Sądu Najwyższego z 3 lipca 2025 r. (​II CSKP 275/23)
Każde współzawodnictwo (konkurencja), mimo że narusza w pewnym stopniu interes innego przedsiębiorcy (zwykle wiąże się z poniesieniem uszczerbku w postaci mniejszego zysku, ryzyka utraty dotychczasowej pozycji), zasługuje na pozytywną ocenę, ponieważ prowadzi do współzawodnictwa jakością, ceną i innymi pożądanymi przez klientów cechami oferowanych towarów i usług.

opis stanu faktycznego:

  • sprawa dotyczyła roszczeń bardzo znanego i rozpoznawalnego producenta luksusowych produktów kosmetycznych, znanego też z mody haute couture, oznaczanych renomowanymi unijnymi znakami towarowymi i sprzedawanymi w sieci autoryzowanych sprzedawców (na opakowaniu każdego wyrobu widnieje odpowiednie zastrzeżenie — „Cet article ne peut etre vendu que par les distributeurs agrees des”);
  • w Polsce dystrybucję towarów tej marki prowadzi jeden wyłączny dystrybutor, zaś autoryzację sprzedaży przez internet mają tylko dwie sieci sklepów;
  • sęk jednak w tym, że perfumy i kosmetyki oferuje też inny sprzedawca, specjalizujący się w sprzedaży książek, prasy, muzyki, filmów, gier komputerowych i artykułów papierniczych, etc., aczkolwiek w jego sklepie internetowym można kupić też kosmetyki, też tej bardzo luksusowej marki — przy czym ta firma autoryzacji nie uzyskała;
  • w ocenie producenta i jego przedstawiciela oznaczało to naruszenie praw do znaków towarowych oraz czyn nieuczciwej konkurencji, zarazem sprzedaż markowych wyrobów poza siecią miała negatywny wpływ na „aurę luksusu”, zatem we wniesionym powództwie zażądano m.in. zaprzestania oferowania, sprzedaży i reklamy spornych wyrobów, we własnym sklepie i poprzez własną platformę handlu elektronicznego, zakazania czerpania nieuzasadnionych korzyści z reputacji marki (w uproszczeniu: strona pozwana miała „sprawiać wrażenie”, że należy do sieci dystrybucyjnej), a także odszkodowania,
  • (pozostawione w uzasadnieniu okruszki pozwalają stwierdzić, że stroną powodową była marka Christian Dior (zapewne spółka Parfums Christian Dior) i jej polski dystrybutor, a pozwaną Empik);

wyrok sądu:

  • sąd I instancji tak sformułowane powództwo oddalił: skoro kosmetyki Dior są wprowadzane przez producenta do obrotu na rynku unijnym, to prawa do znaku towarowego uległy wyczerpaniu, zaś sprzedaż równoległa, poza siecią dystrybucyjną, nie narusza interesów gospodarczych lub nie ma negatywnego wpływu na markę — bo przecież za fakt, iż system dystrybucji perfum nie jest szczelny, nie może odpowiadać tylko jeden podmiot;
  • natomiast sąd odwoławczy przyjął, iż prawo do znaku może ulec wyczerpaniu jedynie w odniesieniu do „konkretnego egzemplarza” towaru, skoro więc Dior zgodził się na sprzedaż swych produktów tylko poprzez własny system dystrybucji selektywnej — zaś Empik ani nie udowodnił, że kupował towary od Diora, ani nie wykazał, że producent zgodził się na wprowadzanie do obrotu tych konkretnych egzemplarzy na terytorium EOG — to należy przyjąć, że działał bez zgody uprawnionego;
  • co więcej internetowa platforma handlowa nie ponosi odpowiedzialności za działania użytkowników (sprzedawców) — chyba że w oparciu o dostarczane przez nich materiały tworzy własne reklamy, ponieważ to już jest „używanie” oznaczenia (por. wyrok TSUE z 22 grudnia 2022 r. w/s Christian Louboutin vs. Amazon, C-148/21 i C-184/21);

art. 155 prawa własności przemysłowej
1. Prawo ochronne na znak towarowy nie rozciąga się na działania dotyczące towarów ze znakiem, polegające w szczególności na ich oferowaniu do sprzedaży lub dalszym wprowadzaniu do obrotu towarów oznaczonych tym znakiem, jeżeli towary te zostały uprzednio wprowadzone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez uprawnionego lub za jego zgodą.
2. Nie stanowi również naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy import oraz inne działania, o których mowa w ust. 1, dotyczące towarów oznaczonych tym znakiem towarowym, jeżeli towary te zostały uprzednio wprowadzone do obrotu na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego przez uprawnionego lub za jego zgodą.
3. Przepisów ust. 1 i 2 nie stosuje się, jeżeli przemawiają za tym uzasadnione względy, które pozwalają uprawnionemu sprzeciwić się dalszej dystrybucji towarów, w szczególności jeżeli po wprowadzeniu do obrotu zmieni się lub pogorszy stan towarów.

    • mało tego: chociaż nieuprawniony okazał się zarzut kreowania się jako podmiotu funkcjonującego w sieci dystrybucji marki Dior, to przecież tylko właściciel znaku ma prawo decydować o sposobie prezentacji jego towaru, dbać o utrzymanie „aury luksusu”, a więc handel równoległy poza oficjalną siecią producenta można uznać za pasożytnictwo, czyli nieuprawnione korzystanie z cudzych nakładów, marki, renomy, w celu budowy własnej pozycji na rynku;
    • stąd też prawomocnym wyrokiem zakazano Empikowi dalszej sprzedaży wyrobów Diora i nakazano opublikowanie przeprosin za czyn nieuczciwej konkurencji w postaci czerpania nieuzasadnionych korzyści z reputacji marki, bez ponoszenia nakładów na jej utrzymanie;

    wyrok Sądu Najwyższego:

    • analizując skargę kasacyjną Empiku SN podkreślił, że firmy w obrocie gospodarczym powinny działać uczciwie, zgodnie z prawem i zasadami współżycia społecznego; naruszenie etyki kupieckiej ma negatywny wpływ zarówno na konkurencję między przedsiębiorcami, jak i ich klientów;
    • działanie przedsiębiorcy może być potraktowane jako czyn nieuczciwej konkurencji, jeśli jest podjęte w związku z działalnością gospodarczą, jest sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, a także narusza lub zagraża interesowi innego przedsiębiorcy lub klienta;
    • pasożytnictwem natomiast jest podszywanie się pod inną firmę i nieuprawnione korzystanie z jej renomy, wykorzystywanie cudzych osiągnięć dla zaistnienia na rynku, np. poprzez nawiązywanie do jej produktu, znaku towarowego, wyglądu, koncepcji, które w oczach odbiorców wiążą się z innym podmiotem, (por. „Czy tylko stacje paliw marki BP mogą być zielone i żółte?”);
    • i tu SN zwrócił uwagę, że przecież Empik sprzedaje produkty oryginalne, markowe, a więc na pewno nie próbował budować własnej pozycji i „ocieplać” własnych produktów, a więc zarzut pasożytnictwa jest nietrafiony (por. „Czy pokazanie w reklamie wyglądu nagrody konkursowej — zawierającej cudzy znak towarowy — stanowi naruszenie praw tego znaku towarowego?”);
    • analogicznie czynem nieuczciwej konkurencji nie jest sprzedaż towarów luksusowych poza siecią sprzedaży, wbrew woli producenta, choćby ten ponosił określone nakłady na budowę wizerunku marki, bo taka wykładnia oznaczałaby nic innego, jak ograniczenie swobody działalności gospodarczej;
    • sęk w tym, że przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji służą zapobieganiu konkurencji nierzetelnej — ale nie służą wyeliminowaniu konkurencji jako takiej, w tym ułatwienia zachowania dominującej pozycji na rynku;
    • stąd też jako pasożytnictwo lub inny czyn nieuczciwej konkurencji nie może być traktowany import lub handel równoległy, choćby producent zbudował własną sieć sprzedaży, a na towarach poczynił odpowiednie zastrzeżenia; ba, w orzecznictwie przyjmuje się, że nawet pogwałcenie umownego zakazu odsprzedaży towarów „na boku” nie oznacza naruszenia praw ochronnych na znak towarowy;
    • podobnie nie jest bezprawny wtórny obrót towarami luksusowymi — przepisy są identyczne dla wszystkich firm i marek, i z pewnością nie chronią bardziej marek uznawanych za elitarne;
    • nie ma też znaczenia, że producent określił swój system dystrybucji wyrobów poprzez autoryzowaną sieć: sprzedaż „legalnych” towarów oznaczonych marką nie wymaga aprobaty uprawnionego do znaku towarowego;
    • w tym miejscu SN porównał spór do ewentualnego sporu pomiędzy sklepem stacjonarnym a internetowym: chociaż ten drugi może być bardziej atrakcyjny cenowo, a więc pogarszać pozycję sprzedawców „tradycyjnych”, to jednak taka sprzedaż nie jest nielegalna i nie może być zakazana, nawet jeśli ktoś wykaże, że prowadzenie biznesu przez internet jest tańsze, a więc daje przewagę konkurencyjną;
    • ba, to raczej uwzględnienie roszczeń Diora mogłoby być interpretowane jako sprzeczne z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ponieważ prowadziłoby do ograniczenia konkurentom; dostępu do rynku.

    Stwierdzając, iż handel równoległy towarami luksusowymi to nie pasożytnictwo na renomie marki, SN uchylił zaskarżone orzeczenie i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania.
    (Troszkę na marginesie: w sumie roszczenia spółki Parfums Christian Dior (?) zostały oddalone już na wcześniejszym etapie z tego względu, że ta spółka w Polsce działalności nie prowadzi. Empik jakby tego nie zauważył, więc ostrze skargi kasacyjnej było wymierzone także przeciwko obu podmiotom, a w tym zakresie SN skargę odrzuciła.)

    subskrybuj
    Powiadom o
    guest

    Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

    6 komentarzy
    Oldest
    Newest
    Inline Feedbacks
    zerknij na wszystkie komentarze
    6
    0
    komentarze są tam :-)x