Czy brak leczenia ciężko chorego psa można traktować jako znęcanie się nad zwierzęciem? Bo do znęcania się wystarczy świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, więc człowiek, który widział, a nie reagował — znęcał się? I, wcale nie na marginesie: czy kasację od wyroku można pisać „na odwal się”? (wyrok Sądu Najwyższego z 28 października 2025 r., I KK 332/25).
opis stanu fatycznego:
- sprawa dotyczyła właściciela starszego pieska („płci męskiej, rasy mieszanej, maści rudej, w wieku około 10 lat, o imieniu „B.””), który wiedząc, że zwierzak choruje na nowotwór, nie zapewnił mu leczenia weterynaryjnego…
- …co skończyło się (po ok. półtora roku takiej wegetacji) interwencyjnym odebraniem psa, a następnie jego eutanazją ze względu na konieczność ulżenia cierpieniom…
- …oraz aktem oskarżenia — ponieważ zaniechanie leczenia psa prokurator potraktował jako przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem, i to w postaci kwalifikowanej, tj. dokonane ze szczególnym okrucieństwem;
- (dla formalistów: w art. 6 ust. 2 uoz frazy „nieleczenie chorego zwierzęcia” brak, niektórzy brak opieki lekarskiej kwalifikują jako utrzymywanie w niewłaściwych warunkach — jednak biorąc pod uwagę konstrukcję normy trzeba pamiętać, że ta wyliczanka to tylko podpowiedź („w szczególności”), zaś przestępstwem jest już samo świadome dopuszczalnie do zadawania „bólu lub cierpień„);
art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt
Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: […]
10) utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa […]
art. 35 ust. 1a-2 ustawy o ochronie zwierząt
1a. [Karze pozbawienia wolności do lat 3] podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
- jednakże sąd uznał, że skoro pies miał wodę i jedzenie, a jego zły stan zdrowia wynikał z choroby, to nie można mówić, że oskarżony miał zamiar znęcać się nad zwierzęciem, więc jest niewinny (wyrok SO w Zielonej Górze z 8 maja 2025 r., VII Ka 1145/24);
kasacja:
- w kasacji od wyroku uniewinniającego oskarżyciel posiłkowy (organizacja społeczna statutowo zajmująca się ochroną zwierząt) zwróciła uwagę, że wykładnia prawa jest taka, że umyślność działania sprawcy nie oznacza, że chciał zadawać zwierzęciu ból i cierpienia (w uzasadnieniu orzeczenia mowa jest o cierpieniach „moralnych” i to jest chyba lekki przestrzał) — bo przecież „zamiar bezpośredni dotyczy czynności wykonawczej znęcania się nad zwierzęciem”, a nie samej woli znęcania się — zatem brak leczenia psa chorego i cierpiącego należy postrzegać jako przestępcze znęcanie się;
- (tłumacząc z prawniczego na ludzkie: znęca się ten, kto chce działać lub zaniechać w sposób, który sprawia ból lub cierpienie — wcale nie musi chcieć, żeby zwierzę odczuwało ból lub cierpiało);
wyrok Sądu Najwyższego:
- po pierwsze kasacja jako nadzwyczajny środek zaskarżenia prawomocnego orzeczenia nie jest apelacją od apelacji, zaś przesłanką jej wniesienia jest konieczność wyeliminowania rażących naruszeń prawa, które mogły mieć wpływ na rozstrzygnięcie;
- Sąd Najwyższy jest „sądem prawa”, a nie „sądem dowodów” więc w postępowaniu kasacyjnym nie ocenia się jeszcze raz dowodów i nie weryfikuje stanu faktycznego (co nie wyklucza prawidłowo sformułowanego zarzutu naruszenia przepisów w zakresie oceny dowodów);
- jednak jeśli apelacja nie podważała zastosowania przez sąd II instancji przepisów prawa materialnego o postępowaniu dowodowym, to oskarżenie nie może podnosić takich argumentów dopiero w kasacji;
- po drugie zgadza się, że w judykaturze przyjęto, że przestępstwo znęcania się nad zwierzętami wymaga winy umyślnej w zamiarze bezpośrednim, który to zamiar należy badać w odniesieniu do czynności sprawczej, a nie woli, by zwierzę cierpiało (por. „Czy przestępstwo znęcania się nad zwierzętami wymaga ustalenia, że sprawca chciał sprawić ból i cierpienie?”);
- i tu mały niefart, bo przecież sąd II instancji stwierdził, że zły stan zdrowia psa nie wynikał z jego złego traktowania, lecz z choroby, co wyklucza umyślność działania i zamiar bezpośredni — więc zamiast teoretyzować, autor kasacji powinien był prawidłowo polemizować z konstatacją, iż brak jest umyślności w owym działaniu…
art. 523 § 1 kodeksu postępowania karnego
Kasacja może być wniesiona tylko z powodu uchybień wymienionych w art. 439 lub innego rażącego naruszenia prawa, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na treść orzeczenia. Kasacja nie może być wniesiona wyłącznie z powodu niewspółmierności kary.
- (a może zaniechaniu, skoro nie zaprowadził do weterynarza?);
- …a nie po prostu polemizować z ustaleniami faktycznymi — bo przecież „opieranie zarzutu kasacji na poczynionych w sprawie błędach w ustaleniach faktycznych jest niedopuszczalne” (por. „Polemiczna skarga kasacyjna podlega odrzuceniu”);
- co w sumie oznacza, że żaden z podniesionych zarzutów się nie nadał — zaś SN, związany granicami zaskarżenia, nie może dośpiewywać tego, co strona nie napisała.
Biorąc pod uwagę taką wykładnię kasacja została oddalona jako oczywiście bezzasadna (i oskarżyciel posiłkowy zwraca koszty postępowania przed SN).
Zamiast komentarza: to chyba jeden z tych przypadków, kiedy SN między wierszami podpowiada, że nawet jeśli skarżący ma rację, to czasem liczą się formułki prawne.