Na dzisiejszy wyrok TSUE czekało pół Polski, więc czas przejść do rzeczy: czy wskaźnik referencyjny WIBOR może być taktowany jako klauzula niedozwolona? Jeśli jest mechanizmem ekonomicznym, od którego zależy oprocentowanie kredytów złotowych, którego banki ludziom nie wyjaśniają? Jeśli teoretycznie WIBOR zależy od kosztów pieniądza pożyczanego sobie przez banki — które tak naprawdę nic sobie nie pożyczają? Jeśli bank udzielający kredytu z jednej strony odnosi się do WIBOR jako obiektywnej ceny pieniądza — ale z drugiej strony sam ma wpływ na jego wartość? A może odesłanie do wskaźnika referencyjnego można potraktować jako określenie głównego świadczenia kredytobiorcy, co w ogóle wyklucza jego analizę jako niedozwolonego postanowienia umownego?

wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 12 lutego 2026 r. w/s PKO BP (C‑471/24)
1) [Wyjątek przewidziany w art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13] nie obejmuje warunku umowy o kredyt hipoteczny przewidującego zmienną stopę oprocentowania opartą na wskaźniku referencyjnym w rozumieniu rozporządzenia 2016/1011 w/s indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne w instrumentach finansowych i umowach finansowych i na stałej marży, jeżeli przepisy ustawowe lub wykonawcze mające zastosowanie do takiego warunku ustanawiają jedynie ogólne ramy dla ustalania stopy oprocentowania takich umów, pozostawiając jednocześnie przedsiębiorcy możliwość określenia umownego wskaźnika referencyjnego lub stałej marży, która może zostać dodana do wartości tego wskaźnika.
2) W przypadku gdy umowa o kredyt hipoteczny dotyczący nieruchomości mieszkalnej zawiera warunek przewidujący zmienną stopę oprocentowania opartą na wskaźniku referencyjnym, wynikający z tego przepisu wymóg przejrzystości nie nakłada na kredytodawcę szczególnych obowiązków informacyjnych w odniesieniu do metodologii tego wskaźnika. Okoliczność, że kredytodawca spełnił wszystkie obowiązki informacyjne nałożone na niego przez dyrektywę 2014/17 w/s konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi, w odniesieniu do takiego warunku, a w przypadku udzielenia dodatkowych informacji nie przedstawił wskazówek, które dawałyby zniekształcony obraz wspomnianego wskaźnika, może świadczyć o tym, że kredytodawca spełnił ten wymóg przejrzystości w odniesieniu do tego warunku.
3) W przypadku gdy warunek umowy o kredyt hipoteczny określa zmienną stopę oprocentowania opartą na wskaźniku referencyjnym, nie mogą nadawać temu warunkowi nieuczciwego charakteru: po pierwsze, brak poinformowania konsumenta o pewnych szczególnych cechach umownego wskaźnika referencyjnego, w szczególności o tym, że metodologia tego wskaźnika przewiduje wykorzystanie danych wejściowych niekoniecznie odpowiadających rzeczywistym transakcjom, oraz że kredytodawca jest jednym z banków przekazujących dane służące do ustalenia tego wskaźnika, a po drugie, same te szczególne cechy, o ile wspomniany wskaźnik można było uznać za zgodny z tym rozporządzeniem w chwili zawarcia tej umowy.
opis stanu faktycznego:
- sprawa zaczęła się w 2019 r. od zawarcia umowy kredytu hipotecznego na kwotę 413 tys. zł, o zmiennej stopie oprocentowania zależnego od wskaźnika WIBOR 6M (tj. zależnego od wartości sześciomiesięcznych depozytów w złotych polskich na polskim rynku międzybankowym); przy podpisywaniu umowy bank poinformował klienta o ryzyku związanym ze zmiennym oprocentowaniu, ale nie poinformował o sposobach obliczania tego wskaźnika referencyjnego;
- 4 lata później kredytobiorca uznał, że zasada obliczania WIBOR jest na tyle subiektywna i niejasna, że odesłanie do takiego wskaźnika może być traktowane jako klauzula niedozwolona, więc w wytoczonym powództwie zażądał zwrotu przez bank „ukrytej marży”, tj. zawyżonych odsetek (10,8 tys. zł);
- sprawa trafiła do sądu, który zwrócił uwagę, iż z jednej strony zasady funkcjonowania wskaźników referencyjnych są uregulowane prawnie, polska ustawa o kredycie hipotecznym wyraźnie zezwala na stosowanie zmiennej stopy oprocentowania odnoszonej do wartości wskaźnika (acz nie nazywa go z imienia);
- z drugiej jednak strony faktycznie można mieć wątpliwości, czy zasady informowania o zasadach kształtowania WIBOR nie powinny być pełniejsze, zwłaszcza, że dane do jego obliczenia dostarczają same banki (w tym bank będący kredytobiorcą), a choć mowa jest o oprocentowaniu depozytów międzybankowych, to przecież jest to tylko sztuczny konstrukt, bo banki sobie tych pieniędzy nie pożyczają;
z dyrektywy 93/13 w/s nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich
art. 1 ust. 2. Warunki umowy odzwierciedlające obowiązujące przepisy ustawowe lub wykonawcze oraz postanowienia lub zasady konwencji międzynarodowych, których stroną są Państwa Członkowskie lub Wspólnota, zwłaszcza w dziedzinie transportu, nie będą podlegały przepisom niniejszej dyrektywy.
art. 3 ust. 1. Warunki umowy, które nie były indywidualnie negocjowane, uznaje się za nieuczciwe, jeśli stojąc w sprzeczności z wymogami dobrej wiary, powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta.
art. 4 ust. 2. Ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów lub usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem.
art. 29 ust. 2 ustawy o kredycie hipotecznym
Jeżeli strony nie uzgodniły stałej stopy oprocentowania kredytu hipotecznego, sposób ustalania stopy procentowej [na podstawie której jest obliczana wysokość rat kapitałowo-odsetkowych], określa się jako wartość wskaźnika referencyjnego oraz wysokość marży ustalonej w umowie o kredyt hipoteczny.
- dodatkowa wątpliwość: choć prawo dopuszcza stałe oprocentowanie kredytów, w tamtym czasie w Polsce praktycznie uzyskanie takiego kredytu było niemożliwe, więc konsument praktycznie nie miał swobody wyboru;
orzeczenie TSUE:
- jako klauzuli niedozwolonej nie można traktować warunków umownych odzwierciedlających „obowiązujące przepisy ustawowe lub wykonawcze”, nie tylko mających charakter ius cogens, ale też ius dispositivum — bo przecież trudno oczekiwać indywidualnego negocjowania warunków, które i tak są określone w prawie;
- jednak takim przepisem nie jest norma ogólnie odsyłająca do wskaźnika referencyjnego jako podstawy obliczania stopy oprocentowania kredytu, bo przecież bank nadal ma swobodę wyboru tego lub innego wskaźnika, jak też wysokości marży, a tego problemu nie usuwa rozporządzenie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne w instrumentach finansowych i umowach finansowych, ponieważ inny jest zakres regulacji i adresaci unormowania;
- co w sumie oznacza, że polska ustawa o kredycie hipotecznym nie wyklucza możliwości badania wskaźnika WIBOR w kategoriach stosowania klauzul abuzywnych;
- ponadto przyjęto już w orzecznictwie, iż wskaźnik WIBOR, na którego podstawie obliczane jest wynagrodzenie banku, może być postrzegany jako określenie głównego przedmiotu umowy, co ogranicza możliwość badania jego nieuczciwego charakteru do braku opisania parametru prostym i zrozumiałym językiem („w sposób jednoznaczny”, art. 385(1) par. 1 kc);
- wymóg przejrzystości postanowień umownych nie oznacza li tylko prawidłowości gramatycznej, ale też klarowność wyłożenia mechanizmów i skutków ekonomicznych; nie oznacza to jednak obowiązku wyjaśniania konsumentowi metodologii kształtowania wskaźnika WIBOR: w ramach informacji przedkontraktowych przedsiębiorca powinien wyłuszczyć to, co musi wyłuszczyć (tj. w/g formularza informacyjnego dotyczącego kredytu hipotecznego), czyli także wskazówki dot. wpływu zmienności stopy oprocentowania na RSSO — ale skoro przedstawiany formularz nie musi zawierać szczegółowych informacji dotyczących wskaźnika referencyjnego, to bank nie ma obowiązku wdawać się w szczegóły, acz nie może też po prostu lakonicznie odesłać do publicznie dostępnych informacji;
- odesłanie do wskaźnika WIBOR nie może być taktowane jako klauzula niedozwolona także przez to, że parametr odnosi się do cen pieniądza na rynku międzybankowym, ale w praktyce jest ustalany na podstawie transakcji, które w rzeczywistości nie miały miejsca (jest szacowany wyłącznie na podstawie pewnego rodzaju „szacowania ofert”);
- nie ma także znaczenia, iż bank-kredytowaca jest uczestnikiem owego mechanizmu, czyli dostarcza dane, które następnie służą do wyliczania WIBOR, a więc może w ten sposób wpływać na ową „ukrytą marżę”;
- sęk bowiem w tym, że element ten został prawnie uregulowany i zatwierdzony przez KNF, tedy należy przyjąć, że decyzją prawodawcy zachowana jest równowaga pomiędzy prawam i obowiązkami stron (upraszczając: takiego mechanizmu nie wymyśliły sobie ani banki, ani spółka Benchmark GPW jako administrator WIBOR), zarazem żaden pojedynczy bank nie ma możliwości uzyskania tak dużego, samodzielnego wpływu na wskaźnik, iżby mógł nim manipulować;
- i znów: oznacza to, że bank nie musi informować konsumentów, że wskaźnik referencyjny jest obliczany na podstawie danych „teoretycznych”, przez co nie wynika z rzeczywistych transakcji międzybankowych, ani też, iż sam jest jednym z podmiotów dostarczających danych do ustalenia jego wartości.
Zamiast komentarza: z dużej chmury mały deżdż — w sumie wychodzi na to, że o ile bank prawidłowo wypełnił formularz informacyjny i nie zataił przed kredytobiorcą wpływu WIBOR na koszt kredytu, to zakwestionowanie mechanizmu liczenia oprocentowania w/g tego wskaźnika będzie niemożliwe. Jeszcze dalej jest marzenie o stwierdzeniu nieważności takiej umowy, nawet gdyby się okazało, że bank niedostatecznie jasno opisał czym jest WIBOR i jak będzie przekładał się na odsetki (ciekawe, że takie pytanie też padło, acz TSUE uznał, że nie ma potrzeby na nie odpowiadać).