Nieważność kredytu walutowego oznacza, że bank musi oddać klientowi wpłacone raty — ale pod warunkiem zwrotu kwoty kredytu

Czy rozliczenie umowy kredytu walutowego w obcej walucie oznacza jej nieważność? Czy jednak swoboda umów pozwala na rozliczenie kredytu złotowego w CHF? Zakładając jednak, że dowolność w przeliczaniu kursu walutowego jest wystarczająca do uznania umowy kredytu za nieważną — czy rozliczenie banku i kredytobiorcy powinno uwzględniać kwotę, którą klient otrzymał od banku? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 22 października 2020 r., I ACa 709/19).


nieważność umowy kredytu walutowego rozliczenie

Ujęcie ściśle ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła roszczeń kredytobiorcy, który zażądał zwrotu przez mBank 184 tys. złotych uzyskanych tytułem nieważnej umowy kredytowej lub (jako żądanie alternatywne) 57 tys. złotych tytułem rat nadpłaconych ze względu na abuzywność postanowień regulujących waloryzację kursów franka szwajcarskiego (spread).

Sąd I instancji powództwo oddalił w całości: niezależnie od tego, że stosowane przez bank sposoby przeliczania kursów walut stanowiły niedozwolone postanowienia umowne, nie ma podstaw do uznania umowy za nieważną lub do przyjęcia, że udzielono kredytu złotowego oprocentowanego stawką LIBOR. Sęk w tym, że klient znał ryzyko walutowe, dobrowolnie wybrał kredyt indeksowany jako najkorzystniejsze rozwiązanie, zaś sam w sobie mechanizm przeliczenia kwoty kredytu na CHF nie narusza zasady swobody umów. Natomiast nawet po wyeliminowaniu postanowień pozwalających bankowi zarabiać na spreadzie możliwe jest przyjęcie, że strony nadal wiąże kredyt frankowy, z ty, że jego kurs należy ustalić według kryteriów rynkowych, którym jest średni kurs NBP. Takie rozstrzygnięcie odpowiada zgodnej woli stron, które chciały zawrzeć umowę kredytu walutowego, a kredytobiorca chciał korzystać z niższych stawek LIBOR — w konsekwencji powód mógłby dochodzić różnicy między kwotą rat zapłaconych w/g kursu narzuconego przez bank a kursu NBP, ale nie może opierać roszczeń na założeniu, że ma kredyt złotowy oprocentowany stopą LIBOR.

Oceniając wniesioną przez kredytobiorcę apelację sąd przypomniał, iż w judykaturze przyjmuje się, że zgodne ustalenie, iż kredyt będzie rozliczony w walucie innej, niż waluta kredytu nie narusza art. 69 pr.bank., zatem taka umowa nie jest sprzeczna ani z prawem, ani z zasadami współżycia społecznego. Zasada swobody umów dopuszcza zawarcie umowy kredytu indeksowanego z klauzulą waloryzacyjną, zaś umowa może przewidywać ustalenie wysokości świadczenia pieniężnego według innego niż pieniądz miernika wartości — miernikiem tym może być waluta obca.

Niezależnie od tego sąd zwrócił uwagę, iż wskutek zakwestionowania sposobu przeliczania kursu CHF (stosowanych przez bank tabel) kredytobiorca nie znał kwot, które będzie musiał bankowi zwrócić. Co więcej brak udzielenia klientowi należytej informacji o ryzyku kursowym — wprawdzie powód oświadczył, iż ryzyko to jest mu znane, ale przecież nikt (nawet bank) nie przewidywał, że zmiana kursu może doprowadzić aż do potrojenia spłacanej kwoty — może być kwalifikowane jako rażące naruszenie interesów konsumenta, zaś wprowadzeniu do umowy postanowień, które godzą w równowagę kontraktową, jako działanie wbrew dobrym obyczajom. Oznacza to, że klauzula waloryzacyjna może być oceniana jako niedozwolone postanowienie umowne — zaś po jej usunięciu w umowie powstaje luka, której nie sposób uzupełnić innymi postanowieniami — nie jest bowiem dopuszczalne ani przyjęcie kursu średniego NBP, ani zastosowanie prawa wekslowego, ani też art. 56 kc, ani przewalutowanie kredytu w kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR (por. „Po „odfrankowaniu” kredytu walutowego pozostaje kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR” i „Po przekształceniu kredytu walutowego w złotowy nie ma podstaw do pozostawienia stóp LIBOR”).
Brak podstawy do wskazania kursu, po jakim ma następować przeliczanie kursu PLN-CHF — jest to essentialia negotii kredytu walutowego — uniemożliwia wykonanie umowy, czego skutkiem jest jej nieważność (tu sąd powołał się na wyrok TSUE z 3 października 2019 r., C‑260/18).

Nieważność umowy kredytowej — która jest umową wzajemną (sąd lojalnie zwraca uwagę, iż w judykaturze równie często widzi się pogląd przeciwny, por. „Rozliczenie nieważnej umowy kredytu walutowego”) — oznacza, że każdej ze stron przysługuje odrębne roszczenie: bank ma prawo żądać zwrotu pieniędzy wypłaconych klientowi, któremu znów przysługuje prawo żądania zwrotu sum wpłaconych tytułem rat (por. „Po unieważnieniu kredytu bezpodstawnie wzbogaconym jest kredytobiorca (o ile nie spłacił całego kapitału)”). Jednakże mBank złożył, w odpowiedzi na apelację, oświadczenie o skorzystaniu z prawa zatrzymania (por. „Czy bank może odmówić zwrotu spłaconych rat kredytowych do czasu zwrotu całego kredytu?”) — co finalnie pozwoliło na rozstrzygnięcie, o którym media zapewne mogłyby pisać per „salomonowy” (o ile nie „przełomowy” lub „precedensowy”):

  • zasądzono od mBanku na rzecz kredytobiorcy kwotę 184,5 tys. złotych (z odsetkami od dnia złożenia przez bank oświadczenia z art. 496 kc) — ponieważ raty spłacone na podstawie nieważnej umowy niewątpliwie stanowiły świadczenie nienależne (oraz 11,5 tys. złotych kosztów za obie instancje)
  • jednakże „za jednoczesnym zaoferowaniem” przez kredytobiorcę bankowi kwoty 254 tys. złotych — bo przecież nieważność umowy kredytu nie oznacza, że kredytobiorca może sobie pieniądze zostawić.

Zamiast komentarza: w obiegu od pewnego czasu pojawiały się opinie, iż nieważność umowy kredytu walutowego wiąże się z obowiązkiem zwrotu wpłaconych przez kredytobiorcę sum — ale bez konieczności spłaty kwoty uzyskanej od banku. Osobiście nadzieje na takie rozwiązanie oceniłbym jako płonne, niezależnie od tego czy umowę kredytową uznać za umowę wzajemną czy też niewzajemną (przy czym dominuje chyba jednak pogląd przeciwny) — bo przecież nawet dwa odrębne bezpodstawne wzbogacenia nie wykluczają analogicznego mechanizmu rozliczenia stron (włącznie z jakąś formą wzajemnej kompensaty). Oczywiście nie można pomijać, że jedno z pytań Pierwszej Prezeski SN (III CZP 11/21) zmierza do ustalenia czy bieg przedawnienia roszczeń banku z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia zaczyna się już w chwili wypłaty kredytu, przeto udzielenie przez Izbę Cywilną odpowiedzi pozytywnej oznaczałoby, że co do zasady 100% roszczeń banków uległo już przedawnieniu (rzecz jasna pod warunkiem negatywnej odpowiedzi na pytanie nr 4; nb. ciekawe gdzie p. Manowska dostrzegła ową „rozbieżność w wykładni” prezentowaną w orzecznictwie — ja nie widziałem ani jednego wyroku, który przychylałby się do tego poglądu) — ale przez kilka tygodni można się łudzić (tylko kilka tygodni, bo ponoć IC zapowiedziała podjęcie uchwały na 25 marca 2021 r.).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

8 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze