„Nikt” — strzeż się audytora, którego metodą jest strach, zaskoczenie i bezwzględna skuteczność

Kino akcji powinno być mocne, ostre i dynamiczne, ale przecież niegłupio jeśli będzie niegłupie — fajnie jest jeśli nawet strzelanko-rąbanka wynika z jakichś konkretnych sytuacji. Tego założenia nie wzięli pod uwagę twórcy filmu „Bodyguard i żona zawodowca” — natomiast aktualną sytuację w kinach ratuje „Nikt”.

W skrócie i nie paląc: Hutch Mansell (w tej roli Bob Odenkirk, grający kompletnie poza swoim emploi) jest audytorem pracującym w jakiejś firemce produkcyjnej, a jego życie jest na tyle nudne, przeżarte schematami i szaro-bezbarwne, że troszkę pokpiwa z niego żona, a syn uważa za kompletną ciamajdę. Nikt jednak nie wie, że w gruncie rzeczy przeciętniak Hutch ma za sobą dobrze skrywaną przeszłość (i niezłego ojca, którego gra Christopher Lloyd), zaś w nim drzemie bestia, której lepiej nie wywoływać. Chwilowa potrzeba wyżycia się krzyżuje jego ścieżkę z planami rosyjskiego mafiosa… i to są ostatnie podrygi dość dobrze zorganizowanej organizacji przestępczej.
Wszystko to dzieje się w schemacie i tempie znanym z ekranów choćby z opowieści o Johnie Wicku — z tym, że Wicek jako postać jest przy skromnym audytorze bardzo blady w swej przewidywalnej jednowymiarowości. Do tego dużo niewymuszonego humoru („Bodyguard” jest przejawem humoru wymuszonego kolanem…) — i mamy rewelacyjne rozrywkowe kino akcji na lato (niekoniecznie na lata, ale na lato na pewno tak).

U mnie mocne 8/10, w tym po pół punkciku za Odenkirka i Lloyda, no i za akcję, której nie powstydziłby się Jason Statham.

(„Nikt”, ’Nobody’; reżyseria lya Naishuller; scenariusz Derek Kolstad; w roli głównej Bob Odenkirk, a poza tym Aleksey Serebryakov, Christopher Lloyd, Connie Nielsen i RZA)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
2
0
komentarze są tam :-)x