Czy immisja odoru z gospodarstwa rolnego może być traktowana jako bezprawne naruszenie dóbr osobistych i ograniczenie możliwości korzystania ze swojej własności przez sąsiadów? Czy jednak smród z tuczarni, nawet jeśli zakłóca i zatruwa, to tylko naturalna wiejska sprawa, a jeśli ktoś próbuje mieszkać na wsi, to niech się nie dziwi, że czasem mu coś zaśmierdzi?
postanowienie Sądu Najwyższego z 28 maja 2025 r. (I CSK 262/25)
Dysponowanie przez właściciela nieruchomości zezwoleniami organów administracyjnych na prowadzenie wykonywanej działalności nie pozbawia właściciela nieruchomości sąsiedniej możliwości dochodzenia roszczenia negatoryjnego opartego na art. 144 kc.
opis stanu faktycznego:
- orzeczenie dotyczyło powództwa o ochronę dóbr osobistych naruszonych „immisją o charakterze odorowym” — a dokładnie brzydkiego zapachu emitowanego z tuczarni na sąsiednią posesję;
- zdaniem dwojga powodów imisja odoru pochodzącego z hodowli tuczników uniemożliwiało prawidłowe, nieskrępowane korzystanie z działki, ograniczając możliwość urządzania spotkań towarzyskich i zwykłego odpoczynku w ogrodzie, nie mówiąc o tak prozaicznej sprawie jak otwarcie okna w mieszkaniu;
- czego skutkiem było naruszenie nietykalności mieszkania oraz prawa do spokojnego zamieszkiwania i swobodnego wypoczynku na własnej ziemi;
art. 144 kodeksu cywilnego
Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.
art. 222 § 2 kc
Przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przysługuje właścicielowi roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń.
- stąd też żądanie pozwu obejmowało przywrócenie stanu zgodnego z prawem i zaprzestania dalszych immisji lub 300 tys. złotych odszkodowania za zmniejszenie wartości rynkowej działki, a także zadośćuczynienia za doznaną krzywdę;
- (dla niektórych może być istotne: powodowie wiązali naruszenie dóbr osobistych i własności z możliwością korzystania z wybudowanego w 2012 r. domu — sąsiedzka tuczarnia prowadzi działalność od roku 2014);
orzeczenie sądu:
- w prawomocnym wyroku sąd uznał, że immisja odoru wynikająca z prowadzonej działalności była na tyle uciążliwa, że utrudniała nieskrępowane korzystanie z domu mieszkalnego;
- zaś skala naruszenia okazała się tak znaczna, że nie tylko nakazano przywrócenie stanu zgodnego z prawem, ale też zasądzono po 30 tys. zł zadośćuczynienia;
skarga kasacyjna pozwanego:
- w skardze kasacyjnej od tego wyroku rolnik podkreślił, iż forsowany zakaz brzydkich zapachów na wsi w gruncie rzeczy stanowi ograniczenie konstytucyjnego prawa własności i wolności gospodarczej — bo przecież tuczarnia jest legalna, zgodna z miejscowym planem zagospodarowania i zatwierdzona przez odpowiednie urzędy;
- zaś cała afera w gruncie rzeczy jest pokłosiem rugowania wsi ze wsi właścicieli, którzy „nie hołdują” zmianie stosunków społecznych polegającej na zastępowaniu działalności hodowlanej innymi formami korzystania — a fakt, że na wieś sprowadzają się mieszczuchy nie może być podstawą szykan i represji wobec producentów rolnych (por. „Ochrona dziedzictwa sensorycznego wsi (zapach gnojowicy dobrem chronionym?)”);
orzeczenie Sądu Najwyższego:
- odnosząc się w trybie przedsądu do tych argumentów SN przypomniał, iż nie jest trzecią instancją, zaś skarga kasacyjna może być przyjęta do rozpoznania pod warunkiem precyzyjnego przedstawienia zagadnienia opartego na poważnych wątpliwościach, rozbieżności w orzecznictwie, etc.;
- (jakby kogoś bolał ten przedsąd, zwracam uwagę, że nawet tzw. TK przyjął, że instytucja wstępnego badania skargi kasacyjnej nie jest sprzeczna z Konstytucją, ponieważ ta gwarantuje postępowanie dwu- a nie trzyinstancyjne, tzw. wyrok z 27 maja 2025 r., SK 43/22);
- w orzecznictwie przyjmuje się, że miarą immisji jest zarówno społeczno-gospodarcze przeznaczenie obu nieruchomości, ale też stosunki miejscowe, które znów odnosi się tak do konkretnego miejsca, jak i konkretnego czasu — przeto ocena zakłócania możliwości korzystania z cudzej własności powinna uwzględniać nie abstrakcyjne argumenty, lecz warunki panujące w danej okolicy (czy dominuje tam przemysł, czy rolnictwo, a może jest to aglomeracja miejska?), zaś „przeciętność” owej miary należy oceniać według kryteriów obiektywnych, a nie na podstawie subiektywnych odczuć zainteresowanych osób;
- co oznacza, że zakaz immisji nie obejmuje zakłóceń, których w konkretnych warunkach należy się spodziewać — bo przecież każda forma aktywności może być w jakiś sposób uciążliwa dla otoczenia — zatem dopiero przekroczenie normalnego poziomu może spotkać się z ripostą prawną;
- immisji nie „legalizuje” jednak fakt prowadzenia uciążliwej działalności w sposób zgodny z prawem administracyjnym: wszakże warunki administracyjne prowadzenia tuczarni są inne, niż cywilistyczne przesłanki uznania takiej działalności za uciążliwą.
Stwierdzając, iż skarżący nie przekonał o doniosłości swych zarzutów — skupił się na zgodności z prawem działalności rolnej, a nie na przesłankach, które sprawiły, iż sąd uznał, że immisja odoru powinna być zakazana — SN ostatecznie odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.