Przypomnienia o konieczności przedłużenia ochrony znaku towarowego od Administracja Znaków Towarowych i Wzorów Użytkowych sp. z o.o.

Na wyspecjalizowanym rynku „dziwnych pośredników” pojawił się nowy gracz: Administracja Znaków Towarowych i Wzorów Użytkowych sp. z o.o. Najpierw garść faktów o spółce: spółka ma siedzibę w Warszawie, pl. Piłsudskiego 3 (po przeprowadzce z Wrocławia), a w rejestrze figuruje pod numerem KRS 0000389971. Spółka ma kapitał zakładowy w wysokości 5000 złotych, a wyłączną wspólniczką jest Pani Mari Susanna … Czytaj dalej

Opracowanie utworu — na podstawie „Papa Was a Rolling Stone”

A teraz, całkiem w kontekście wczorajszego tekstu poświęconego procesowi jaki piosenkarz Ryszard Andrzejewski wytoczył jednej ze stacji telewizyjnych, The Temptations i „Papa Was a Rolling Stone”: a na dokładkę Soul Train: The Pioneers: Steve Wonder: Rare Earth: Jackson 5: Lee Ritenour: Phil Collins: George Michael (to powinno być karalne): PS Dzisiejszy post bez związku z … Czytaj dalej

Pozew za emisję teledysku w telewizji

Zagadnięto mnie dziś o sprawę pozwu, który piosenkarz Ryszard Andrzejewski (który na prawie się pewnie zna, pisałem o nim w kontekście samplowania piosenek w dzwonkach na komórki, a nie pisałem w kontekście nadmiernej wrażliwości na „rubaszną” krytykę) ma wytoczyć pewnej stacji telewizyjnej — bo ta wyemitowała jego teledysk. Muszę przyznać, że na pierwszy rzut oka … Czytaj dalej

„Pożegnanie jesieni” czyli rzecz o przemijaniu i wygasaniu

Utwory osierocone rozporządzenie poszukiwanie

Stanisław I. Witkiewicz, Autoportret 1915-1917. Prawa do tego utworu wygasły przeto mogę tu pokazywać. Wczoraj w Publio.pl, w ramach promocji wakacyjnej było „Pożegnanie jesieni” Witkacego — od przeszło trzech lat 99% tego co czytam czytam na Kindlu, więc zwracam uwagę na takie rzeczy — a mnie naszło napisać kilka słów o przemijaniu i wygasaniu. Jak zapewne … Czytaj dalej

Kopia utworu w pamięci podręcznej komputera nie narusza praw autorskich

Przypominam sobie z dawnych czasów (z czasów kiedy nie było jeszcze Fejsbóka a ludzie prali się na usenecie) powracające niekiedy z wytrwałością bumerangu dyskusje dotyczące prawa dozwolonego użytku utworów (tego samego, co to pojedyncze egzemplarze). Jednym z ulubionych wątków w ramach tego prania się było: czy posiadaną płytkę z muzyką mogę całkiem na spokojnie i legalnie … Czytaj dalej