Mariusz Szczygieł, „Nie ma” — na szczęście jest co czytać
A skoro wczoraj wieczorem wywołałem, pół-przypadkiem, pół-celowo, Mariusza Szczygła (a to przy okazji snucia wakacyjnych miraży), to dziś czas na kilka akapitów jego najnowszej, bo wydanej niecałe pół roku temu, książki — czyli „Nie ma”. Miewam spore problemy z percepcją autorów, których bardzo polubiłem za twórczość lekką w formie i łatwo przyswajalną w treści, acz … Dowiedz się więcej