Czy można nazwać swoje przedsiębiorstwo tak samo jak nazywa się bezpośredni konkurent?

Oznaczanie przedsiębiorstwa nazwą konkurenta

Wakacje, wakacje, ludzie jadą w różne miejsca i zwiedzają. Jeśli komuś nudno, zawsze można oddać się gdybologii — czy gdybym założył działalność jako przewodnik turystyczny i nazwał się tak samo jak już działający przedsiębiorca, czy takie oznaczanie przedsiębiorstwa nazwą konkurenta może być kwalifikowane jako czyn nieuczciwej konkurencji? A jeśli w dodatku zarejestruję sobie taki znak … Dowiedz się więcej

Ostaš — czyli co można robić na wakacjach w Górach Stołowych?

Ostaš czeskie góry stołowe

Będę się powtarzał, ale nic to: rokrocznie setki, tysiące turystów los wakacyjny rzuca w Hejszowinę, po zaliczeniu obowiązkowego Szczelińca i Błędnych Skał przychodzi chwila otrzeźwienia — przyjechaliśmy na dwa tygodnie, wszystko już widzieliśmy… — ale może jednak jest coś jeszcze, co warto zobaczyć w Górach Stołowych? I owszem — wystarczy żabi skok przez granicę do … Dowiedz się więcej

Czy biuro turystyczne musi ponosić koszty powrotu do kraju turysty, który nie został przepuszczony przez granicę z jego winy?

biuro podróży koszty powrotu kraju

A skoro już wakacje i ludzie się jadą tu i tam (byle bezpiecznie), czas kilka zdań o tym czy biuro podróży ponosi koszty powrotu do kraju turysty, który wskutek decyzji urzędników (bez winy tego biura) nie został przepuszczony przez granicę — i czy odpowiedzialność taką można wywieść z obowiązku udzielenia pomocy klientowi? wyrok Sądu Apelacyjnego w … Dowiedz się więcej

W góry z psem: Jeseniki

góry psem Jeseniki

A skoro tydzień temu znów rzuciło nas w lepsze miejsca, dziś czas na kilka zdjęć o tym jak fajnie jest pojechać w góry z psem — tym razem w Jeseníky (polska nazwa to ponoć Jesioniki, ale przyznam, że mnie po głowie kołacze jedynie słuszna, bo wymyślona przeze mnie Jeseniki — wybaczcie, ale tak będę o tych … Dowiedz się więcej

Ścieżką pod Skałami — wokół Ślęży

Wokół Ślęży Ścieżka pod Skałami

Podwrocławską Ślężę zna chyba każdy mieszkaniec naszego pięknego, brudnego, dusznego zakorkowanego i zasmogowanego miasta. Znamy ją i my, z tym, że tak się składa, że chociaż w ciągu ostatnich trzech lat odwiedziliśmy ją kilkanaście razy, Kuatusiowa łapa postanęła na jej wierzchołku zaledwie dwa razy. Sęk w tym, że od parcia na zadeptany przez wrzaskliwe rzesze … Dowiedz się więcej