A skoro kilka dni temu było o tym, że rząd chce zakazać działalności konowałów i znachorów, dziś czas na kilka zdań o tym, że kilka dni temu TSUE uznał, iż obowiązujący w polskim prawie zakaz reklamy aptek jest sprzeczny z unijnym prawem.
wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 czerwca 2025 r. (C‑200/24)
Przyjmując art. 94a ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne, Rzeczpospolita Polska uchybiła zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy art. 8 ust. 1 dyrektywy 2000/31/WE z 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywy o handlu elektronicznym), oraz na mocy art. 49 i 56 TFUE.
opis stanu faktycznego:
- sprawa zaczęła się w 2011 r. od wprowadzenia do polskiego prawa zakazu reklamy aptek, pod rygorem kary do 50 tys. złotych, przy czym reklamą nie jest informacja o lokalizacji i godzinach otwarcia punktów;
- dla jasności: zakaz ten oznacza także wykluczenie możliwości prowadzenia działań marketingowych w internecie — przez legalnie działające apteki z innych państw UE, którym w ten sposób utrudnia się dostęp do polskiego rynku;
- już w 2019 r. Komisja Europejska — uznając, że zakaz reklamy aptek jest sprzeczny z unijną zasadą swobody przedsiębiorczości, która obejmuje także możliwość prowadzenia działań marketingowych przez wykonujących zawód regulowany — wystosowała do polskiego rządu wezwanie do usunięcia naruszenia;
- w odpowiedzi Polska wyjaśniła, że zakaz powinien być rozumiany wyłącznie jako ograniczenie promocji nakierowanej na zwiększenie sprzedaży wyrobów w aptekach (zaś „niefortunna językowo konstrukcja” przepisu sprawiła, że przyjęła się wykładania sprzeczna z zamysłem prawodawcy);
- i wcale nie chodzi o to, że aptekom nie wolno wysyłkowo sprzedawać wyrobów bez recepty — po prostu nie wolno im reklamować takiej oferty;
art. 94a ust. 1 prawa farmaceutycznego
Zabroniona jest reklama aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności. Nie stanowi reklamy informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego.
art. 8 ust. 1 dyrektywy 2000/31 o handlu elektronicznym
Państwa Członkowskie zapewniają, żeby używanie informacji handlowych, które są częścią lub stanowią usługę społeczeństwa informacyjnego świadczoną przez przedstawiciela zawodu regulowanego, było dozwolone pod warunkiem zgodności z zasadami wykonywania zawodu, dotyczącymi w szczególności niezależności, godności i prestiżu zawodu, tajemnicy zawodowej i rzetelności wobec klientów i innych przedstawicieli zawodu.
art. 49 Traktatu o Funkcjonowaniu UE
Ograniczenia swobody przedsiębiorczości obywateli jednego Państwa Członkowskiego na terytorium innego Państwa Członkowskiego są zakazane w ramach poniższych postanowień. Zakaz ten obejmuje również ograniczenia w tworzeniu agencji, oddziałów lub filii przez obywateli danego Państwa Członkowskiego, ustanowionych na terytorium innego Państwa Członkowskiego. […]
- natomiast celem zakazu jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony zdrowia, a w dodatku dotyczy aptek, a nie osób wykonujących zawód farmaceuty, a więc nie narusza unijnych zasad;
- a ponieważ Rzplita nie uchyliła obostrzeń, KE zdecydowała się wnieść na nasz kraj skargę do TSUE;
wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE:
- w wydanym w Boże Ciało (bajdełej jadąc tego dnia przez Brandenburgię i Saksonię zastanawiałem się, czy sklepy będą czynne… — były!) wyroku TSUE przypomniał, iż jedną z koronnych zasad unijnych jest swoboda działalności gospodarczej i przedsiębiorczości, tj. wymóg jednakowego dostępu wszystkich firm z UE do rynku wszystkich państw UE;
- co więcej dyrektywa o handlu elektronicznym wprost zezwala na reklamowanie się osób legalnie wykonujących zawody regulowane, takich jak aptekarze i… adwokaci czy radcowie prawni, ale też np. dentyści (por. wyrok TSUE z 4 maja 2017 r., C-339/15);
- istotą takiej regulacji jest zagwarantowanie wszystkim równego dostępu do rynku i możliwości informowania o własnym biznesie — w przypadku zawodów regulowanych pod warunkiem zgodności z prawem prowadzonej działalności;
- zbyteczną dialektyką jest przy tym przekonywanie, że ustawowy zakaz używanie informacji handlowych dotyczy samych aptek, a nie farmaceutów — bo apteki prowadzą farmaceuci, więc jak zwał, tak zwał (i nie ma znaczenia, że 1/3 farmaceutów w Polsce pracuje w innych miejscach, których zakaz nie dotyczy);
o ile zasady wykonywania zawodu mogą skutecznie określać ramy treści i formy informacji handlowych, o których mowa w art. 8 ust. 1 dyrektywy o handlu elektronicznym, o tyle owe zasady nie mogą zawierać ogólnego i całkowitego zakazu tego rodzaju informacji
- w sumie prowadzi to do konstatacji, że polskie prawo przewiduje ogólny i bezwzględny zakaz reklamy działalności farmaceutycznej, naruszając w ten sposób unijną regulację pozwalającą na reklamowanie się osób wykonujących zawód regulowany;
- zakaz reklamy aptek dodatkowo dotyka farmaceutów mających siedzibę w innych państwach UE, którzy tracą możliwość poinformowania potencjalnych klientów o swoich usługach, ograniczając w ten sposób prawo do swobodnego handlu i świadczenia usług w całej Unii (por. „Unijna swoboda przepływu towarów dotyczy także legalnych czeskich wyrobów z konopi”);
- ale też ogranicza konkurencję na rynku dla aptekarzy polskich — zwłaszcza wchodzących na rynek, którym jest w ten sposób trudniej poinformować konsumentów o swoich usługach;
- w ocenie TSUE zakaz reklamy aptek nie może być uzasadniany potrzebą zwalczania nadmiernego spożycia produktów leczniczych — bo i taka reklama nie jest zakazana, o ile jest prowadzona w sposób ściśle zgodny z prawem (nie wolno reklamować preparatów na receptę, a treść reklam musi przedstawiać rzetelnie i obiektywnie wszystkie informacje);
- ba, jest w zakazie niemała doza obłudy, bo przecież niektóre produkty lecznicze można w Polsce kupić poza aptekami (w spożywczakach, na stacjach paliw, etc.), a przecież jednej takich punktów sprzedaży zakaz nie obejmuje — z drugiej zaś nieskrępowany dostęp do takich wyrobów dopiero może być szkodliwy dla zdrowia;
- biorąc pod uwagę taką wykładnię TSUE stwierdził, że wprowadzony do polskiego prawa zakaz reklamowania się aptek narusza unijne regulacje.
Zamiast komentarza: dla odmiany czekam na komentarze miłośników suwerenności Rzplitej, której nie będzie Luksemburczyk mamił ni tumanił, zakazywał zakazywania lub nakazywał zmieniania przepisów. Powinno być łatwiej, bo argumenty będą podobne jak w przypadku deliberacji nt. zakazu znachorstwa (będzie logice aksjologicznej wbrew, ale to przecież mało istotne w sporze o Niepodważalne Imponderabilia, za które Wołodyjowski i Ketling polegli pod Kamieńcem Podolskim!)
(Dla przypomnienia: Hassling-Ketling of Elgin (względnie Hejking) był zagraniczniakiem, a jeśli szlachcicem kurlandzkim, to zapewne protestantem.)