Richard J. Evans, „Ludzie Hitlera” (było nazistów wielu)

Było nazistów wielu, ale nikt nie dał w szaleństwie wyprzedzić się Hitleru… Sobotni przedwieczór to chyba niezły moment, by odkurzyć weekendową rubrykę z niewprawnymi recenzyjkami publikacji historycznych — dziś czas książkę „Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy” autorstwa Richarda J. Evansa.


Pomnik SA Park Wschodni Wrocław
Pozostałości pomnika SA we wrocławskim Parku Wschodnim (ślad po swastyce jeszcze dość niedawno było dość dobrze widać)

Autor podzielił rzecz na kilka części i rozdziałów (odpowiednio: Wódz, Paladyni, Wykonawcy, Narzędzia), a dalej będzie w punktach i w pewnym skrócie:

  • Herman Göring: bohater Wielkiej Wojny (troszkę przez przypadek), celebryta i nazistowski arystokrata, coraz bardziej skorumpowany, coraz grubszy, coraz bardziej uzależniony od morfiny i chorobliwego przepychu, popadający w coraz głębszą śmieszność („czasem szminkował wargi i lubił się ubierać jak rzymski cesarz, w togę”), finalnie utracił zaufanie Wodza — a życie z własnej ręki (wyroku w Norymberdze nie doczekał);
  • Joseph Goebbels: „każdy Niemiec powinien być szczupły jak Göring, wysoki jak Goebbels i być blondynem jak Hitler”, więc minister propagandy musiał umieć przekuć swoją fizyczną słabość w siłę perswazji, straszny cynik, straszny antysemita, trochę lewicowy ideowiec, trochę łamacz serc niewieścich, choć złośliwi mówią, że część wpływów zachował tylko dzięki temu, że jego żona była tajną kochanką Hitlera (oboje państwo Goebbels byli nim tak zafascynowani, że całej szóstce swych dzieci dali imiona na H….); ostatni i chwilowy kanclerz Rzeszy, bo przecież dzień później odebrał sobie życie;
  • Ernst Röhm: prawdziwy żołnierz-zabijaka, duch niespokojny i niepokojący elity władzy przywódca SA; zwolennik „permanentnej” rewolucji narodowo-socjalistycznej, zamordowany (pod sfingowanymi zarzutami) podczas Nacht der langen Messer (w sumie można go troszkę porównać do Trockiego);
  • Heinrich Himmler: nieźle obśmiany przez Curzio Malapartego (Richard J. Evans rozpoczyna rozdział poświęcony Reichsführerowi-SS od przypomnienia sceny w fińskiej saunie), choć postać to niewątpliwie bliższa horrorowi; motorniczy Holocaustu, obsesyjny utrwalacz rasowych reguł i poszukiwacz okultystycznych podwalin reżimu (por. „Boginie z Žítkovej” Kateřiny Tučkovej)… a na końcu i tak „zdradził” swojego Wodza;
  • Joachim „von” Ribbentrop: (szlacheckie „von” dopisał sobie w dorosłości, więc pozwalam sobie na złośliwy cudzysłów), uważający się za wielkiego znawcę Anglii, wielki bufon i raczej nielubiany przez resztę nazistowskich dygnitarzy; Polacy pamiętają go głównie jako jednego z architektów czwartego rozbioru Polski — stracony po procesie norymberskim;
  • Alfred Rosenberg: ideolog aryjskości rodem z domu wariatów, niektórzy mówią, że to za jego sprawą ruch narodowo-socjalistyczny udało się tak mocno przepełnić zajadłym moskiewskim antysemityzmem w duchu „Protokołów mędrców Syjonu” (por. „Rosyjskie źródła nazizmu” Michaella Kelloga), później jeden z liderów nazistowskiej walki z religią; ciekawostka: po 1941 r., wiedząc, że radziecki lud nie cierpi stalinistów, próbował namówić Hitlera na zmianę sposobu traktowania ludności na wschodzie, co pozwoliłoby zyskać ich poparcie w walce z Związkiem Sowieckim (Evans przedstawia to jako postulat włączenia tylko Ukraińców — przeciwko Rosjanom);
  • Albert Speer: technokrata, jego największym osiągnięciem było nie tylko utrzymanie, ale wręcz zwiększenie mocy produkcyjnych Niemiec mimo porażek na frontach (wydajność przemysłu zbrojeniowego w końcu 1944 r. była większa, niż w 1941 r.) — wszystko oczywiście za cenę wykorzystania pracy niewolników; Hitlerowi przypadł do gustu, bo przecież architekt z wykształcenia, a Wódz uważał się za eksperta w tej dziedzinie; po wojnie udało mu się przekonać aliantów, że nie wiedział nic o zbrodniach hitleryzmu, a jego wina ogranicza się do tego, że nie zadał sobie trudu sprawdzić, stąd też w Norymberdze dostał zaledwie 20-letni wyrok;
  • Rudolf Hess: pierwszy przyboczny, niektórzy mówią, że rzeczywisty autor „Mein Kampf” (jeszcze bardziej złośliwi suponują, że z Wodzem łączyła go więcej niż przyjaźń) — dość rzec, że po nieudanej „misji” w Anglii oskarżony przez reżim o szaleństwo, ostatnie 45 lat życia spędził w uwięzieniu (można powiedzieć, że jako jeden z nielicznych nazistów, który nie ponosił odpowiedzialności za zbrodnie wojenne);
  • Franz von Papen: katolicki konserwatysta, przypadkowy kanclerz, przypadkowo otworzył drogę do władzy Hitlerowi, nieco przypadkowo wplątany w „noc długich noży” (jemu samemu udało się ujść z życiem — jego najbliższym współpracownikom nie); później spychany na coraz mniej istotne stanowiska, a w Norymberdze uniewinniony;
  • Robert Ley: „robotnik” i „proletariusz”, rający o społeczeństwie bezklasowym, twórca socjalnego programu NSDAP (Kraft durch Freude), oczywiście strasznie skorumpowany — skończył z własnej ręki;
  • Julius Streicher: ponoć najbardziej odrażająca postać ideologii hitlerowskiej, zajadły antysemita i miłośnik pornografii, wydawca „Der Stürmera” (pisma na tyle prymitywnego, że zdarzały mu się okresy zawieszenia), dość szybko odsunięty od wpływów za korupcję i nepotyzm — choć sam nikogo nie zabił i nie miał żadnego bezpośredniego wpływu na zbrodnie nazizmu, skazany za kryminalne szczucie na Żydów i powieszony;
  • Reinhard Heydrich: czarna postać służb bezpieczeństwa, rzekomo pół-Żyd, a raczej oskarżany o to przez bojących się go kolegów, bezwzględny szef SD i RHSA — oraz Interpolu (!) — później zarządca Protektoratu Czech i Moraw; najwyższy rangą dygnitarz Trzeciej Rzeszy, który zginął z ręki Aliantów (ściśle: zabity w zamachu przeprowadzonym przez czecho-słowackich agentów SOE; istnieje teoria, że zamach miał na celu wzmożenie niemieckich represji wymierzonych w Czechów, nieco uśpionych „ojcowską” polityką Heydricha);
  • Adolf Eichmann: logistyk-biurokrata, działający idealnie w tle, jego rolą było zaprojektowanie logistycznych rozwiązań umożliwiających Holocaust; po wojnie zbiegł do Argentyny, gdzie żył pod fałszywą tożsamością; w 1960 r. porwany przez Mossad, przywieziony do Izraela, osądzony i stracony;
  • Hans Frank: legalista, kat Polski (Generalny Gubernator panujący na Wawelu — „Frankreich”); jego legalizm prawie kosztował go życie podczas „nocy długich noży”; postać niezwykle sprzeczna: próbował publicznie polemizować z brutalnością państwa policyjnego (w 1942 r.!); w Norymberdze jako jedyny przyznał się do winy i odpowiedzialności za Zagładę (niektórzy mieli mu za złe, że poniekąd w imieniu całego narodu: „minie tysiąc lat, a ta wina Niemiec nie zostanie wymazana”);
  • a poza tym: generał Wilhelm Ritter von Leeb — zawodowiec, który powinien mieć jak najmniej wspólnego z nazistowską ideologią, ale jednak dał się skusić złu; Karl Brandt — lekarz-szarlatan, skazany i stracony za eksperymenty na ludziach w obozach konccentracyjnych; Paul Zapp — zbrodniarz z Sonderkommando, który dość spokojnie dożył sędziwego wieku (zmarł w 1999 r.); Egon Zill — słynący z brutalności komendant licznych obozów koncentracyjnych SS; Ilse Koch — znana jako ’the Bitch of Buchenwald’ (względnie ’the Witch of Buchenwald’); Irma Grese — piękna bestia, strażniczka-sprawczyni z KL Ravensbrück, Auschwitz-Birkenau, powieszona za zbrodnie w wieku 22 lat; Gertrud Scholtz-Klink — Reichsfrauenführerin, czyli wódzka narodowo-socjalistycznych kobiet, odpowiedzialna za indoktrynację, do śmierci w 1999 r. zachwala politykę Trzeciej Rzeszy; Leni Riefenstahl — artystka-propagandzistka, twórczyni kilku kluczowych dla nazistowskiego ruchu filmów propagandowo-dokumentalnych; po wojnie udawała zmanipulowaną — dożyła 101 lat, zmarła w 2003 r.; Luise Solmitz — przedstawicielka „zwykłych Niemiek”, które mniej lub bardziej chętnie aprobowały wymysły Hitlera (ciekawe, że jej mąż Friedrich, bohater Wielkiej Wojny, miał pochodzenie żydowskie, co oczywiście nie przeszkodziło władzom nazistowskim w jego dyskryminacji; co jeszcze ciekawsze, mimo nacisków władz żona się z nim nie rozwiodła — i tylko dzięki temu Friedrich przeżył wojnę); z Solmitz jest o tyle ciekawa sprawa, że przez cały ten czas prowadziła dość szczegółowy dziennik, ponoć dziś będący znakomitym zapiskiem codziennego życia w nazistowskich Niemczech);
  • (o samym Führerze oczywiście też jest).

Zamiast recenzji: warto przeczytać, bo Richard J. Evans potrafi pisać w sposób szczególnie interesujący — a pomijając wątki biograficzne lektura przyda się w pomyśleniu jakim cudem zwykli ludzie, przyzwoici Niemcy, mogli dać się pociągnąć tak bezbrzeżnemu złu jakim był hitlerowski nazizm.

(Richard J. Evans, „Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy”, [’Hitler’s People: The Faces of the Third Reich’], tłumaczenie Maciej Antosiewicz, Wydawnictwo Literackie, na papierze 624 stron; wszystkie zdjęcia fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
1
0
komentarze są tam :-)x