„Hitler. Reportaż biograficzny” — recenzja fenomenalna

hitler reportaż biograficzny

Mam nadzieję, że jeszcze zaczytywanie się biografiami Hitlera nie jest odbierane jako predylekcja do narodowo-socjalistycznych prądów — niemniej niecałe pół roku po genialnej „Hitler. Narodziny zła 1889-1939” przyszedł czas na kolejną świetną opowieść — tym razem jest to „Hitler. Reportaż biograficzny”, której autorem jest John Toland. Napisana 40 lat temu książka jest fenomenalnym zapisem „kariery” dyktatora, którego … Dowiedz się więcej

Imigranci: widmo szowinizmu krąży po Europie

mein kampf domena publiczna

Czas na felieton z cyklu: kij w mrowisko. Będzie o uchodźcach vel imigrantach, a dokładnie — o widmie szowinizmu, które krąży po Europie (a na pewno krąży tu i ówdzie po zakutych łbach). Będzie w punktach, bo tak jest dobitniej: tekst nie jest polemiką w dyskusji nt. przyjmowania (lub nieprzyjmowania) uchodźców, azylantów czy imigrantów — … Dowiedz się więcej

Magdalena Grzebałkowska, „1945. Wojna i pokój” — recenzja zachęcająca

grzebałkowska 1945 recenzja

W kolejnym odcinku „z kącika recenzenta” czas na kolejną porcję literatury — tym razem w stylu reportażu historycznego. A przyczynkiem do tego książka Magdaleny Grzebałkowskiej o wymownym tytule „1945. Wojna i pokój”. Na początek godzi się uczynić drobny disklajmer: jeśli jesteś, P.T. Czytelniku, miłośnikiem historii spisanej w stylu Wiktora Suworowa albo nawet Pipesa — czyli … Dowiedz się więcej

„Hitler. Narodziny zła 1889-1939” — recenzja subiektywna

Hitler narodziny zła

W nowym jeszcze lepszym cyklu Czytamy z Czasopismem Lege Artis ;-) czas na recenzję doskonałej książki o jednej z najczarniejszych postaci w historii ludzkości, którą właśnie ukończyłem (zajęło mi to ładny kawałek czasu, bo to kawał literatury jest — chociaż na Kindlu tego od razu nie widać…). Ta książka to „Hitler. Narodziny zła 1889-1939” autorstwa Volkera Ullricha. Najsamprzód ważne … Dowiedz się więcej

Peiskerwitz — tajemnicze Piskorzowice

prawo do grobu

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma morzami, za Tschepine i za Pöpelwitz (które były już dzielnicami Breslau), a nawet za Masselwitz, dalej nawet niż Herrnprotsch (które od kilkunastu lat też były już przyłączone do miasta) — ba, nawet z Johannisbergu trzeba było tam iść długo przez las — nad brzegiem Odry przysiadła wieć Peiskerwitz… …a teraz szybko … Dowiedz się więcej