I jeszcze jedno ciekawe orzeczenie dotyczące problematyki świadczenia usług drogą elektroniczną oraz udostępniania organom państwa danych osobowych użytkowników korzystających z takich usług — rzecz może nie fundamentalna ale na pewno dość istotna z punktu widzenia prowadzenia każdego serwisu internetowego. Otóż od jakiegoś czasu część ludzi zadawała sobie dość istotne pytanie: czy organ państwa, który występuje … Dowiedz się więcej
No to jak ubrać się do sądu? Ja jako bloger modowy, którym jestem ;-) muszę się czasem borykać z różnymi problemami dotyczącymi sądów i sądownictwa — nie tylko jako glosator wyroków i nie tylko w kontekście skanowania dowodów osobistych przy wejściu do sądu — ale i w kontekście: jak ubrać się do sądu? Dziś zacznę jednak od … Dowiedz się więcej
W ramach moich internetowych peregrynacji odwiedzam różne blogi — miewam takie fale zainteresowań, więc ich tematyka może być naprawdę bardzo różna — więc tym razem zawiało mnie na popularny Antyweb.pl. Tamże odnotowałem, że wreszcie znalazłem doskonały sposób na zarabianie pieniędzy na pisaniu bloga. Otóż oczom moim ukazał się formularz, za pomocą którego każdy może przesłać … Dowiedz się więcej
„Damę z łasiczką” na pewno można byłoby zarejestrować w Authalia.com
W kontekście sporu o znak towarowy zaprojektowany dla Fundacji XX Czartoryskich przez wybitnego renesansowego grafika o imieniu Leonardo da Vinci — który to znak całkiem przypadkowo przybrał także postać obrazu pt. „Dama z łasiczką” (do obejrzenia w muzeum w Krakowie) — przyszło mi do głowy odświeżyć „Wielką bekę pod Grunwaldem„, którą już prawie 5 lat temu Jaś Majetko zarejestrował sobie w serwisie Auhalia.com.
Najmłodszym P.T. Czytelnikom Lege Artis przypomnę, że Authalia.com była swoistym kombinatem obejmującym spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością („Globalne Biuro Rejestracji utworów i praw autorskich” — wszakże skorzystanie z usług działało w 164 państwach) oraz stowarzyszenie będące rzekomo organizacją zbiorowego zarządzania prawami. Opatrując utwór certyfikatem można było go na siebie zarejestrować (w domyśle: utwór, do którego przysługiwały prawa autorskie — ale wcale niekoniecznie, co sprytnie udowodnił kultowy Jaś Majetko).
Piękny pomysł, piękne czasy. Jeśli ktoś nie pamięta, a chce się pośmiać — naprawdę polecam wszystko z tagiem Authalia.
I teraz właśnie mi przyszło do głowy, że być może Fundacja XX Czartoryskich — korzystając z wehikułu czasu — wróciła do bajecznego przełomu lat 2009/2010 i skorzystała z usług legendarnych speców od rejestrowania utworów na siebie. A następnie jeszcze raz przeniosła się w czasie, gdzieś tak do początku XVI wieku, celem zamówienia wykonania projektu graficznego u Leonarda?
To by naprawdę wszystko wyjaśniało; nie da się ukryć, że uzyskanie certyfikatu na taki malunek kompletnie zmienia postać rzeczy.
Na marginesie sporu o możliwość wykorzystania wizerunku obrazu „Dama z łasiczką” wbrew woli jego właściciela — i wracając jeszcze raz do zagadnień podniesionych przez „Dziennik Internautów” — przyszło mi do głowy, że warto się pokusić o rozważania: czy stareńki obraz pędzla Leonarda da Vinciego może w ogóle być traktowany jako potencjalny znak towarowy? Moim zdaniem … Dowiedz się więcej