Volker Koop, „Bormann. Pierwszy po bestii”

koop Bormann Pierwszy bestii recenzja

Słysząc „hitleryzm” lub „nazizm” myślimy o Hitlerze — podobnie jak „stalinizm” kojarzy się z osobą Józefa Wissarionowicza Dżugaszwilego. Tymczasem (dość smutna) prawda jest taka, że chociaż mówimy o totalitarnym kulcie jednostki — żadna z tych jednostek nie byłaby Wielkim Przywódcą, gdyby nie banda pomagierów (prawda ta jest o tyle smutna, że zadaje kłam tezie, że śmierć Jednostki … Dowiedz się więcej

Czy będą ograniczenia wstępu z psem w Tatry słowackie?

owczarek podhalański Baron

Krótko i na temat, bo to chyba jednak nie plotki, a ja przecież ledwie co znów ewangelizowałem (por. „Pies w górach — poradnik”): dyrekcja TANAP nosi się z zamiarem poważnego ograniczenia możliwości wejścia w słowacką część Tatr z psami. Wszystko to za sprawą projektu nowego regulaminu, który przynosi magiczną listę i szkic 65 odcinków szlaków, … Dowiedz się więcej

Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central 2017 — upolowane w Lidlu

Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central

Niniejszy tekst ma charakter taktyczno-operacyjny: raz, że wiadomo, że pisanie recenzji winiarskich o trunkach, których właściwie nie można dostać u nas w kraju mija się z celem (natomiast hasło „wino z Lidla poniżej 20 złotych” może liczyć na parę klików); dwa, że etykietka będzie dla mnie okazją do krótkiej dygresji poświęconej temu jak w Polsce … Dowiedz się więcej

Komes Porter Bałtycki (leżakowany) — a gdybym był rakietowym, w browarze rakietą szalał…

Komes Porter Bałtycki leżakowany

Kończąc już epopeję z leżakowanym piwem Komes (poczwórny — potrójny — podwójny — start!!!) przyszedł czas na mocne podsumowanie — czyli Komes Porter Bałtycki, którego butelkę „najlepiej spożyć przed / best before 4.10.2017” otworzyłem, a zawartość spożyłem kilka dni temu.  Po krótkim wprowadzeniu czas na krótką dygresję: w „Guardianie” pisali niedawno o strato-innowacji dla kawoszy — po co … Dowiedz się więcej

Góry Sowie — zimą i z psem :-)

Góry Sowie zimą

To samo miejsce, podobny czas — a wszystko jakże inne. Ubiegłoroczne szlajanie się po górach zaczęliśmy od położonego najbliżej sudeckiego pasma, ku mojemu zaskoczeniu początek stycznia był ciepły, dżdżysty, mocno jesienny. Pięćdziesiąt trzy tygodnie później postanowiliśmy obadać jak Góry Sowie wyglądają w zimowej szacie. Było pięknie, czyli tak jak lubię najbardziej: wyraźny mróz, prawie bezchmurne niebo, … Dowiedz się więcej