O tym, że lepiej nie pozywać, jeśli się kompletnie nie ma racji — lub nie ma nawyku sprawdzania papierów przed wysłaniem do sądu
Tak się składa, że większość opisywanych przeze mnie wyroków ma to do siebie, że stanowią ciekawe rozwikłanie pewnej intelektualnej zagadki — albo dzięki zaskakującemu podejściu (człowiek myślał, że da się tak, a przecież da się też inaczej — z zupełnie innym skutkiem), albo przypominają, że mieć rację to nie wszystko — trzeba jeszcze umieć swych … Dowiedz się więcej