Czy kredyt w walucie obcej będziebył klauzulą abuzywną (projekt nowelizacji art. 385(3) kc)?

Na marginesie zachwytów (lub drwin) po tym jak Jarosław Kaczyński zdradził, że raczej nie ma co liczyć na ustawowe ostateczne rozwiązanie kredytów we frankach — rząd całą kasę wydał na 500+, ktoś musi przecież łożyć na ten cały budżet, banki nie mogą jak te kury skończyć w garnkach — warto zwrócić uwagę, że w Izbie … Dowiedz się więcej

Zdaniem UOKiK umowy kredytowe w CHF mogą być nieważne — czyli kredytobiorcy będą musieli oddać pieniądze bankowi (ale skąd je wezmą?)

uokik nieważność umów kredytowych chf

W zaprezentowanym dziś przez UOKiK istotnym poglądzie w sprawie dotyczącej ochrony konkurencji i konsumentów przedłożonym w procesie przeciwko mBank S.A. (jak dowiadujmy się z pisma sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Łodzi, sygn. akt I C 1060/15) stwierdzono, że (cytuję informację prasową) „klauzule, które nieprecyzyjnie wskazują przesłanki zmiany oprocentowania oraz sposób ustalania wysokości kwoty … Dowiedz się więcej

Czy klauzula rebus sic stantibus pozwala podważyć wzrost kursu franka?

uokik nieważność umów kredytowych chf

Po wybuchu „afery frankowej” nie raz słyszałem, że pokrzywdzeni kredytobiorcy mają prawo zażądać zmiany warunków umowy powołując się na klauzulę rebus sic stantibus. Coś mi mówi, że Brexit i tąpnięcie na walutach może skończyć się falą podobnych porad. No dobra, dziś czas na dość świeże orzeczenie, które podpowie nam na ile zdaniem sądów klauzula rebus sic stantibus może … Dowiedz się więcej

Umowa opcji walutowych nie jest nieważna tylko przez to, że bank nie dopełnił obowiązków informacyjnych wobec klienta-profesjonalisty

A skoro niedawno było o tym, że sąd może stwierdzić nieważność umowy o opcje walutowe ze względu na to, że bank nie poinformował klienta o ryzyku (niedopełnienie obowiązków przez bank) — to dziś będzie o tym, że nieważność umowy opcyjnej nie może wynikać z naruszenia ogólnych obowiązków informacyjnych banku (na podstawie tezowanego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z … Dowiedz się więcej

Nieważność umowy o opcje walutowe ze względu na niedoinformowanie klienta o ryzyku — czyli sprzeczność z zasadami współżycia społecznego (art. 58 par. 2 kc)

A skoro niedawno było o tym, że lada dzień wchodzi w życie ustawa o podatku bankowym, a później gruchnęło, że mBank ma zapłacić 6,5 mln kary za brak uwzględnienia ujemnego LIBOR, to dziś warto skreślić kilka akapitów poświęconych interesującemu wyrokowi dotyczącemu obowiązkom banków w zakresie informowania o ryzykach wynikających z oferowanych instrumentów finansowych — oraz ryzykiem uznania takiej umowy za nieważną ze względu na naruszenie zasad współżycia społecznego (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 7 maja 2015 r., sygn. akt I ACa 1262/14).

Sprawy miały się mniej-więcej następująco: pewien przedsiębiorca prowadzący działalność w branży meblarskiej wniósł do sądu pozew przeciwko bankowi żądając zwrotu ok. 1,2 mln złotych tytułem zwrotu kwoty wpłaconej na depozyt oraz zwrotu różnic kursowych wynikających z umów opcji walutowych. W odpowiedzi bank wniósł o zasądzenie od klienta przeszło 1,5 mln złotych (powództwo wzajemne) oraz o ustalenie, że nie jest zobowiązany do zapłaty klientowi przeszło 700 tys. złotych.

Wcześniej powód co prawda zawarł trzy umowy na piśmie, każda po kilkadziesiąt stron, w każdej znajdował się obszerny słowniczek pojęć, terminów, lecz żadna z nich nie wyjaśniała istoty transakcji, jakie zaproponowano mu w lipcu 2008 r., nawet nie zawierały takich pojęć, jak: tarn forward, extendible tarn forward, extendible count forward, czy chociażby złożone opcje walutowe. Wyłącznym źródłem informacji o zaoferowanych przez pozwanego konkretnych parametrów (kursu umownego, asymetrycznego nominału dwustronnych opcji oraz wartości bariery wyłączjącej), a więc o tym co najistotniejsze, były rozmowy telefoniczne. Ich treść, a także zeznania świadków – pracowników pozwanego Banku, nie pozwala na przyjęcie, że powód został wyczerpująco i jasno poinformowany o zaletach i wadach proponowanych transakcji. Z zeznań pracowników Banku wynika, że mieli oni niewielką wiedzę na temat proponowanego powodowi produktu i sami nie odróżniali różnych rodzajów złożonych opcji walutowych jakie były powodowi oferowane. Nie potrafił tego uczynić także W. Ż., który był doradcą powoda i to on przedstawiał mu różne wersje opcji. Żadnej wiedzy w zakresie instrumentu w postaci extendible tarn forward nie posiadała J.C. – bezpośredni opiekun powoda, który był dla niej jedynym klientem.

Po dość skomplikowanym postępowaniu uwzględniono żądanie powoda: sąd ustalił, że od 2007 r. bank bardzo usilnie starał się pozyskać przedsiębiorcę jako klienta, obiecując mu m.in. kredyt, którego firma nie potrzebowała, a także opcje walutowe „bez żadnych zabezpieczeń”. Tylko pod wpływem tych nalegań powód zawarł z bankiem szereg umów: o prowadzenie rachunku oraz „ramową, dodatkową i zabezpieczającą”, przy czym bank nie dostarczył mu regulaminu opcji walutowych (z lektury orzeczenia wynika, że w ogóle w banku był niezły serdel z papierami — właściwie to powód nigdy nie dostał ostatecznej wersji umów). Natomiast na pewno cały czas namawiano go na różne transakcje walutowe.

Aż w końcu powód wyraził zgodę na takie transakcje — w lipcu 2008 r. będąc na wakacjach, przez telefon („kupił serię 12 opcji EUR put PLN call o nominale 100.000 EUR na 12 dat”, „wystawił serię 12 opcji EUR call PLN put o nominale 200.000 EUR na 12 dat”). A ponieważ już w III kwartale 2008 r. doszło do osłabienia złotówki, bank zażądał dopłat. W odpowiedzi klient złożył bankowi oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu, co zdaniem banku oznaczało naruszenie umowy ramowej, więc umowa została przez bank rozwiązana, a następnie zażądał prawie 2 mln złotych.

Dowiedz się więcej