Jiggery-Pokery vs. Pure Applesauce

Taka ciekawostka: pisałem tu parę miesięcy temu o dowcipasach jakie trzymają się sądów. Chodziło o zdanie „posługując się przyjętą w odwołaniu metodologią należałoby uznać, że przychód powoda jest ponad 740 razy większy niż przychód „astronomiczny”, które pojawiło się w uzasadnieniu wyroku sądu wydanego w sprawie kary nałożonej na Canal+ za frazę „prosimy o kontakt” w … Dowiedz się więcej

Przekazanie sprawy z e-sądu (uchwała SN III CZP 33/15)

Odblokował się wreszcie kanał RSS w serwisie Sądu Najwyższego, zatem łatwiej jest mi być na bieżąco z nowościami w orzecznictwie (przyznaję, że w związku z wydarzeniem sprzed tygodnia w ostatnim czasie bardziej na bieżąco jestem z takimi gadżetami). Można zatem na spokojnie zająć się kolejną świeżą uchwałą SN, tym razem dotyczącą tego co tygrysy lubią … Dowiedz się więcej

Klauzula tajne/poufne: gdyż Internet nie jest bezpiecznym środkiem łączności

Będę chyba kolekcjonował interesujące klauzule typu Corporate Email Bullshit. Moje najnowsze odkrycie to następująca klauzula tajne/poufne (w tłumaczeniu z korpoidalnego na ludzki — w oryginale brakowało polskich znaków diakrytycznych…) Niniejsza wiadomość może zawierać informacje poufne i/lub kierowane tylko do określonego adresata i jest przeznaczona wyłącznie do użytku podmiotu lub osoby, do której jest adresowana. Jeśli … Dowiedz się więcej

Brak staranności dziennikarskiej a naruszenie dóbr osobistych

Wraca czasem tu i ówdzie wątek staranności dziennikarskiej, która — jak chce tego art. 12 ust. 1 prawa prasowego — ma być szczególna (czyli nie: zwykła). Pytają mnie czasem dziennikarze — oczywiście także ci internetowi, tj. przynajmniej tacy, którym na sercu leży coś więcej niż zwykłe nabijanie klików — co to właściwie oznacza: zachowanie szczególnej staranności … Dowiedz się więcej

Powiedział co wiedział #23 — „Jestem parlamentarzystą dopiero od roku, może nie wszyscy wiedzą, że istnieje ktoś taki jak ja”

reklama przy płocie sąsiada

Kiedy kilka dni temu opisywałem przedwczesny start kampanii wyborczej posła Czarneckiego (tego, który nie ma swojego imienia, więc mu go nie przypominajmy — nie jest to jednak Richard Henry Czarnecki) nie sądziłem, że jest aż tak wesoło. Oto tematem zajęła się Gazeta.pl (Czarneccy na billboardach. Tak ojciec z synem wykorzystują dziurawe prawo), który byłby tekstem … Dowiedz się więcej